Obejrzałam film Katarzyny Kolendy -Zaleskiej, pt. " Chwilami życie bywa znośne" poświęcony Wisławie Szymborskiej.
Już wcześniej pisałam o pokazie nowojorskim i o pochlebnych ocenach tego dokumentu, m.in. Ryszarda Horowitza, wybitnego fotografika.
Nie zawiodłam się, bo jest to pięknie poprowadzona opowieść o poetce. Pełna ciepła, humoru, ale i pewnych rozliczeń.
Na temat naszej Noblistki wypowiadają się w filmie tacy wielcy, jak : Woody Allen, Umberto Eco czy Vaclav Havel. Znają jej twórczość i jest im ona bliska. A poetka spełniła swe marzenie, o usłyszeniu opinii ich i jeszcze innych osób, na swój temat.
Szymborska ujawnia też kawałek swej prywatności. Uczucie do ukochanego mężczyzny, słabości do kiczowatych pamiątek, fotografowanie się pod tablicami w różnych zakątkach świata, jak: na Sycylii, w Amsterdamie, w Limerycku, Wenecji czy Krakowie.
Jej przyjaciele odkrywają przed publicznością jej fascynację walkami Andrzeja Gołoty, co zaowocowało podarunkiem wizerunku boksera, w rozmiarze rzeczywistym, ale na kartonie.
Wisława Szymborska odniosła się też do lat pięćdziesiątych i swej poezji z tamtego okresu. Stwierdziła, że wstydzi się pewnych rzeczy, które napisała, ale stało się. Żartuje, że nawet bez przymusu, to zrobiła, tak wtedy myślała. Była młoda i niedoświadczona, a ideologia, po latach wojny, ją uwiodła. Nie wypiera się tego.
Film jest też podróżą, bo autorka filmu i poetka prowadzą swe rozmowy często w jej trakcie i w różnych miejscach.
Zabawne jest też szukanie nagrody Nobla, która gdzieś się zawieruszyła, ale przy końcu filmu się odnajduje i zostaje umieszczona w szufladzie z innymi nagrodami, np. z Krynicy.
W filmie recytowanych jest wiele wierszy poetki, które stanowią, jakby osnowę dla całego filmu.
To bardzo ciekawy dokument. Polecam.
Inne tematy w dziale Rozmaitości