Murzasichle wieczorem, jakiś czas temu.
Wpadam do pensjonatu, po nartach.
Gdzie mam pokój wiem, a o łazience tyle się dowiedziałam, że jest na pięterku.
Chwytam ręcznik i żel pod prysznic i pędzę, aby mnie nikt nie ubiegł.
Na szczęście pusto. Kabina schludna, więc spłukuję się rozpustnie i z lubością.
Za drzwiami słyszę gęstniejący tłum.
Niech poczekają, myślę sobie. "Plawię" się jeszcze chwileczkę.
Nie chcę być okrutna. Kończę. Zakręcam wodę, wycieram się, owijam ręcznikiem i wychodzę.
Zdziwienie. Za drzwiami są sami faceci w ręcznikach. Oni na mój widok prawie się przewracają.
Okazało się, że damska łazienka była piętro wyżej.
Inne tematy w dziale Rozmaitości