maia14 maia14
293
BLOG

Spacer z happy endem

maia14 maia14 Rozmaitości Obserwuj notkę 20

To miał być krótki spacer do sklepu.

Pies szalał, gdy zobaczył, że chwytam smycz.

Ledwo mogłam się dokładnie ubrać, tłumacząc jednocześnie , że: pani nie może biegać goła i bosa po osiedlu.

W końcu wybiegliśmy na ulicę. Ja na "smyczy",  ciągięta niemiłosiernie przez psa.

Nic to, bo gorzej dopiero miało być.

Gdy znaleźliśmy się pod sklepem, okazało się, że biega tam jakiś inny pies, i luzem.

Wyobraziłam sobie, co może się stać, gdy wejdę do sklepu, a mój jagdterrier uwiązany, zacznie być podgryzany przez tego "luzaka". Tamtem mógł nie wiedzieć, że mój Polo do bitki jest pierwszy. Już kilka razy trzeba było mu rany opatrywać, ale zawsze ten drugi był w gorszym stanie.

Postanowiłam zmienić plany i na chwilę wejść do pobliskiego lasu, aby przeczekać obecność innego psa pod sklepem.

I w tym momencie nastąpił horror, okazało się, że karabińczyk z końcówki smyczy przy karku mojego psa, wypiął się i Polo wolny, pognał przez jezdnię do lasu. Ja za nim, bo wolałam już to, niż bitkę.

W lesie spotkałam córkę sąsiadów i obie próbowałyśmy zwabić do siebie mojego psa, aby go spiąć.

Niestety, poczuł wolność i robił nas notorycznie "w konia". Córka sąsiadów miała w końcu dosyć i pobiegła dalej, a ja już straciłam nadzieję, że kiedyś tę moją "glizdę" odprowadzę do domu.

Nawet usiadłam na niezbyt przyjaznej jeszcze ściółce leśnej i czekałam.

Po godzinie, jak niewiniątko pies przybiegł do mnie i dał się spiąć.

I choć wcześniej obmyślałam, jak go ukarzę za nieposłuszeństwo, to odpuściłam, bo byłam szczęśliwa, że nic mu się nie stało.

Wspaniale.

 

maia14
O mnie maia14

"Uśmiech wędruje daleko"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Rozmaitości