Pamiętacie wpadkę Zary, która wypuszczając pasiastą bluzę z żółtą gwiazdą szeryfa naraziła się na zarzuty "kpienia z Holocaustu"? Tym razem pod ogień krytyki samozwańczych "dyktatorów" mody dostała się inna hiszpańska marka - Mango. Za co? Minimalistyczny wzór z piorunami według internautów za bardzo przypominał... symbole SS.
Biała koszula z kołnierzykiem, a na niej niewielkie wzorki wyglądające jak blizna na czole Harrego Pottera. Co groźnego może być w tym kawałku materiału? Cóż, jeśli nie widzicie problemu, ewidentnie brak wam wrażliwości. Według setek internautów, tak dobrany deseń jest w naturalny sposób "antysemicki", a niewinne zygzaki zbyt mocno przypominają insygnia Schutzstaffel.
Kontrowersyjna bluza Zary, fot. Zara
Użytkownicy Twittera, a szczególnie ci w Niemczech, po pojawieniu się nowej kolekcji na stronie internetowej Mango, w bezpośredni sposób zaczęli porównywać niewielkie wzorki na wartej 60 dolarów koszuli z Siegrune, czyli starogermańską "runą zwycięstwa", stosowaną w jednostkach SS oraz Waffen-SS. Mango mając w pamięci lekcję Zary, bez wchodzenia w dyskusje natychmiast wycofało produkt ze sprzedaży, nazywając cały incydent "niefortunnym skojarzeniem".
Źródło całego zamieszania, fot. Mango / Wikimedia Commons
Nie zahamowało to jednak fali krytyki. "Nazi chic", "designerska wtopa", "koszula SS-mana" - to najłagodniejsze określenia, jakie pojawiły się na Twitterze pod adresem niewinnej białej koszuli. Ktoś w ideologicznym uniesieniu dodał nawet, że: "Hiszpańskie marki mają świetny sposób na promocję. Jak wiadomo, antysemityzm się sprzedaje".
Co ciekawe, Mango w swoim oświadczeniu napisało: "Bluzka RAYO należy do kolekcji inspirowanej minimalistycznymi motywami graficznymi i występuje również w dwóch innych wariantach, z sercami albo gwiazdami".
Całe szczęście, że nie żółtymi - można by dodać. Z drugiej strony, serce też nie jest tak neutralne ideowo, jak mogłoby się wydawać, więc może dla świętego spokoju zrobić model biały, bez zbędnych wstawek. Chociaż czy sama czysta biel i wykrochmalony kołnierzyk nie przypomina jakiegoś uniformu z upiornego totalitaryzmu?
Obserwując podobne pseudoskandale nie mogę przestać myśleć, że ktoś w sieci ma albo za dużo wolnego czasu, albo pewne grupy masowo cierpią na ideologiczne ADHD. Problem z odróżnieniem symboli od ideologii jest przynajmniej tak stary jak Cesarstwo Rzymskie, trochę jednak od tego momentu czasu upłynęło i wydawać by się mogło, że czegoś się jednak nauczyliśmy. Niestety, są wśród nas "dyktatorzy" mody, którym wszystko kojarzy się z jednym.
W dobie social media, kiedy jeden głos oburzonego ignoranta możne dotrzeć do tysięcy klientów, nawet największe marki wolą dmuchać na zimne i prewencyjnie sypać głowy popiołem. Z niecierpliwością czekam na czas, w którym jakiś intelektualista idąc podobną logiką weźmie na tapetę logo AC/DC i KISS. W końcu ile można patrzeć na tak perfidne prowokacje?
Osobiście mam w tej kwestii tylko jedno życzenie: zamiast wszędzie widzieć promocje nazizmu, zajmijmy się we własnym zakresie promocją zdrowego rozsądku. Albo chociaż hodowlą pomidorów szklarniowych. Obie rzeczy przynajmniej przynoszą jakieś owoce.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)