Pomińmy już prawny absurd, jakim jest pomysł by ustalenia konstytucyjne "doprecyzować" ustawowo. Zawsze znajdą się usłużni prawnicy gotowi zaręczyć swym dorobkiem i życiem że to posunięcie ze wszech miar słuszne i zbawienne. Zwłaszcza przy kompletnym braku przygotowanie prawnego społeczeństwa (czyżby jakiś spisek, że w szkołach uczy się tysiąca głupich i zbędnych rzeczy, a podstaw prawa i konstytucji się nie uczy) taka robota może przynieść zadowalające rezultaty.
Skoro są prawnikretyni gotowi odowadniać nam że poseł ma prawo jeździć po pijaku, bo może na przykład śpieszyć się na super ważne głosowanie do sejmu (a jak go nie będzie to Polske spotka szereg klęsk, przy których Plagi Egipskie to pikuś), albo inny (obecnie oskarżony w procesie "politycznym" - w sumie to każde ruszenie buców z estabilishmentu zawsze jest "polityczne") - perorujący w telewizorni jakim to zamachem na konstytucję sa sady 24 godzinne, bo odbierają oskarzonym szanse obrony - przy tym szuja ani się nie zająkła że w procesach będących skutkami kolizji dorgowych oskarzony, lub obwiniony - także nie ma co liczyć na reprezentracje prawną (no chyba że sam sobie zafunduje) a kwoty o które idzie walka są wielokrotnie wyższe niż ewentualne grzywny za rozruby stadionowe.
Tak więc są jest idea i są ludzie.
O co pokrótce chodzi z tą ustawa kompetencyjną? - a no o to że Tusk chce władzy i prestiżu (pewnie jakieś kompleksy, ponieważ tego samego chce Radek Sikorski i cała wierchuszka PO, przeto trzeba zrobić wszystko by zniszczyć urząd prezydencki.
Krótkowzroczne?
Bynajmniej - Tusk chyba uzmysłowił sobie że jego szanse na prezydenturę maleją z dnia na dzień, nie dlatego iżby rosły Kaczyńskiemu, ale z powodu czynów samego zainteresowanego. Raz ze wypala się w bieżącej polityce, a dwa że obudził demona społecznej paranoi i teraz już zawsze będzie takim "antypisowcem" nikim więcej. Ma szanse rządzic jako premier, może nawet być premierem przez kilka kadencji (wioadopmo że lewica zagłosuje na PO jeśli alternatywą będzie słabiutkie SLD czy agonalne PD - wszystko byle tylko nie dopuscić do władzy PiS. Ale to za mało by zostać prezydentem.
Więc skoro Tusk nie będzie prezydentem, to można a nawet trzeba zrobić wszystko, by przynajmniej teraz nie był on w stanie wpływać na bieżącą politykę. Ucierpi na tym system prawny RP, ucierpi prestiż kraju, szkody poniesie polityka zagraniczna ale to furda - korzyści dnia dzisiejszego są ważniejsze!
Że to małe i niegodne męża stanu?
Wybaczcie ale tylko kompletny głupiec może uważać za takowego premiera Donalda Tuska.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)