Chodzi rzecz jasna o napędzanie gospodarki, dymaniem, czyli działaniami polegającymi na zwiększaniu deficytu budżetowego i przeznaczaniu "uzyskanych" w ten sposób środków na inwestycje.W rzeczywistości nie uzyskujemy żadnych środków a jedynie powiększamy dług który wkrótce trzeba będzie spłacić.
Podobnie zadziałał swego czasu Hitler - zwiększając deficyt budżetowy rozdmuchiwał niemiecką gospodarkę, inwestując w drogi i zbrojenia - potem gdy trzeba było spłacać długi wolał wywołać wojnę.
Ciekawe z kim wywoła wojnę UE?
Z Ruskimi ? wątpię, za silni i za blisko.
Z Arabami? zbyt by się z krucjatami kojarzyło.
Ale jak znam innowacyjność myślenia euro faszystów to wywołają wojnę z...Jankesami! -
- Raz, że tego jeszcze nie było (motyw innowacyjny).
- Dwa, że USA też ma problemy gospodarcze na tym samym tle (wiec w razie czego zrzuci się odpowiedzialność za wybuch wojny na bankierów).
- Trzy, są daleko więc szybka inwazja nam nie grozi itp.
Istnieje też wariant pozytywny - UE wywoła wojnę z Chinami i skapituluje po piętnastu minutach - okupacja Europy przez żółtych mogłaby być szczerze ożywcza.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)