6 obserwujących
200 notek
58k odsłon
  60   0

Piosenka o rybach

Jak wosk na belce starego krzesła 

tak we mnie stygną wspomnienia z wolna

kiedy się strwożył trzmiel za oknem

kamień w bucie zmętniała woda

gdy wzrok bez błysku powiesił się nad pejzażem

i dom spokojny dymił jak pochodnia

w proch tumany kamieni ziarno nas przemieniano

ze świadomością przyszłych zdarzeń

tak z cudzych smutków wieczną raną

odmieniony wciąż błądzę w kurzawie marzeń


a ranek pąsy dźga na piersiach

naciąga cień na sztywną twarz jak bez zsiniałą

krzyczeć urągać łkać

to mało - mało w podobny czas

zataczający kręgi coraz obszerniejsze

tak znajdziesz chłód i pleśń na moich ustach

w oczach wyschnięte drzazgi łez

a sercu - w sercu pustka (nic) i gniew

wypełnia przestrzeń rośnie niby krwawy skrzep

w nim wrogość pachnie chlebem i wodą łyk cierpienia


nie mogłem odeprzeć grozy zetlałej krwi na skroniach

płakałem – owszem głośno

bądź zdrowa miła moja

nim gwiazdy spłyną w dzień zazdrosny

a ruda Sol położy blask na naszych dłoniach

nastanie mało znośna świadomość niepewności

wtem trzmiel przygodny objawi się za szybą

ciekawie spojrzy w odbite oczy

niby w studnie, strzygnie lotką i zauroczy

te wszystkie dni poprzednie by nie okrzepły


ufałem…


lecz gdy na koniec wyzuty nawet z wiary

że mnie utrzyma w swych objęciach sen najtwardszy

tam gdzie widnokręgi zrzucają swe woale

jak powiek blade tarczę na martwe gałki

i głębszym żalem twarz ściśnięta

niż gdybym łowił czas przez wściekłe fale

muzykę wydrzesz ustom utoczysz jak przez wenflon

podcieniem krwawych iskier odległe tło księżyca

i zwiedziesz w czarny bezmiar

rozwiesisz kantyczkę żałosnych wyznań niby więcierz

i znów zaprosisz: chodź, bądź moją rybą –

 przekleństwem


Bardzo stary wiersz z tomu "Fabryka słów w 101 wierszach" ale tu jeszcze nie publikowny. 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale