Marcin Małek Marcin Małek
248
BLOG

WYBACZCIE NIE JESTEM MINOTAUREM

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

 

To było dawniej…
dawniej od słów o przeznaczeniu człowieka
obraz świata jeszcze się mieścił w pojęciu niewinności
wszystkie rzeczy były wolne od chciwych spojrzeń
kraty, druty, przemądre księgi, wyroki banicji, 
łaska, kult życia, kult śmierci, 
czuły gest miłości, szept nienawiści,
polityka — ani jedno
nie mogło mieć racji 
lecz nastał świt nienasyconych myśli
i niby górska, spieniona rzeka
wziął każdy najmniejszy atom na język
 
Dawniej jak inne truchła trafiło do lamusa
z plugawego zgiełku dręczących pytań
wykluło się dzisiaj — surowe i jasne
jakby z prządki zerwała się nitka
i tak ruszyła wiara do kłębka...
 
— Wybaczcie nie jestem Minotaurem
moja krew do niczego nie będzie wam potrzebna
zniewolenie zawsze ujawnia się jako ostatnie
człowiek nie musi daleko szukać
pomiędzy miednicą a głową ma taką cudowną  klatkę
w której uwięził serce co się zerwało z łańcucha

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura