DOMOWNIK
już "od końca" trzeba czytać, słuchać...
21 obserwujących
135 notek
138k odsłon
  354   4

jutro mikołajki, więc ode mnie bajki:) ale jakie!

Jaś i Małgosia
Jaś i Małgosia
te wersje bajek - przyznajcie - są ekstra, primasort, deluxe, toptopów, perły na torcie, wisienki przed nami, dzieciaczkami:)))

nie było Lutki (dziś blisko pięcioletniej) i jej braciszka (dziś blisko trzyletniego), więc nie było powodu, by pisać dla nich notki-przewrotki*, ale i nie było powodu, by odszukać, zapamiętane z własnego dzieciństwa, wierszowane wersje klasycznych bajek i potraktować odszukane "jako prezent"

bajki bowiem to nie byle co;  bez wątpienia nadają się na prezent:))

prezent, co ważne, bezpieczny, bo i to, co w bajkach nadmiernie brutalne, i to, co w nich nadmiernie łagodne - mieści się w oswojonej (mitycznej) strukturze, w topicznych sylwetkach i ikonicznych pejzażach, w koniecznych epizodach, ich przewidzianej kolejności oraz - od początku wiadomym (ZAWSZE KORZYSTNYM!) - rozstrzygnięciu

i prezent czuły... wiem, że na starość podążamy w krainy lat dziecięcych; póki co jednak, jeszcze, nadal muszę mieć i inny powód do takiej podróży, i nie umiem być w niej sama

dopiero kilka dni temu, właśnie nie będąc sama, podążyłam za okruszkiem, tj. głosem (wróć... pamięcią głosu) Władysława Hańczy:


poszukałam, znalazłam "złego wilka" (e tam, złego...) z Czerwonego Kapturka, a potem pojawiło się kolejne pięć zapamiętanych bajań; czy raczej (pamięć to przecież fascynujący fenomen) sześć - dzięki głosom - zapamiętałam, i dlatego te znalazłam?

1. Czerwony Kapturek

2. Jaś i Małgosia

3. Calineczka

4. Śpiąca Królewna

5. Kot w butach

6. Kopciuszek


niewiele wiem o tych perełkach

1. czy jako zamysł adaptacyjny (dziś powiedzielibyśmy: projekt) było tylko sześć, z czego cztery dał mi, jakżeby inaczej, Jan Brzechwa?**

2. co, od strony "produkcji", je wówczas połączyło? w ilu były "volumenach"? dlaczego były w takiej obsadzie?

3. to nie są oryginalne teksty Charles'a Perraulta, Jacoba i Wilhelma Grimmów, Hansa Christiana Andersena; ale zaraz, zaraz... oryginalne? przecież chodzi o tzw. literaturę pisaną, wziętą (zawsze?) z tzw. literatury mówionej (czyli z ludowych opowieści); pisał Władimir Propp: "Kanon ulega wprawdzie zmianom, lecz zmiany owe bardzo rzadko są produktem indywidualnej twórczości artystycznej. Można ustalić, że twórca bajki rzadko wymyśla; bierze on raczej materiał z zewnątrz, nieraz wprost z aktualnej rzeczywistości, i wprowadza go do budowy bajki"**.

4. zapamiętane przeze mnie bajki były audio, na adapter, więc żywe, a nieruchome; żywe, ale bez obrazków (poza tymi na okładce płyty), a tym bardziej bez nachalnej animacji i lukrowanej kolorystyki; mistrzowskie głosy aktorów (o których wtedy nic przecież nie wiedziałam) mocno zagnieździły się w mojej pamięci, a - mam nadzieję - i we wrażliwości

5. poza winylowym krążkiem wirującym na adapterze (radia nie miałyśmy) bajki te istnieją w mojej pamięci jedynie dzięki głosom - postaci, ale też głosom mądrych narratorów, a wreszcie - i wiarygodnym odgłosom natury, w tym (tak, tak!) najprawdziwszej natury z bajkowego świata

6. moje wersje bajek (a może słuchowisk?), przechwycone w jutjubki, musiały powstać w 1-szej połowie lat 60.; nikt wtedy, na szczęście, nie słyszał o "arielkach" i innych plastikowych paskudach, nikt ich bezwstydnie nie flancował do dziecięcej klasyki (bohaterowie zmieniają imiona, fabuły są przykrawane do disneyowskich schematów)

xxxxx

postanowilam zatem dać odpór nie tylko "arielkom" i "mirabelkom", ale I obrazkom/filmikom; szukałam zapamiętanych wierszowanych, wyśpiewanych bajek - po okruszkach, czyli po rozpoznawalnych głosach (w takiej właśnie kolejności): Władysław Hańcza, Irena Kwiatkowska, Barbara Kraftówna, Mieczysław Czechowicz, Wiesław Michnikowski (uzupełniam: Henryk Borowski, Zofia Rysiówna, Tadeusz Bartosik...); innych aktorskich głosów, użyczonych postaciom, póki co nie identyfikuję

co wiem o okolicznościach wierszowanego, a potem winylowego zapisu, i na koniec - o okolicznościach aktualnego udostępnienia na CD? o kilku z wierszowanych wersjach doczytałam***, ale to naprawdę niewiele

a bajki, no - wersje bajek - przyznajcie! - są ekstra, primasort, deluxe, toptopów, perły na torcie, wisienki przed dzieciaczkami:))) bo tak mistrzowskie, tak uwodzące, są te głosy...

to one, niczym życzliwie uchylone okna czy drzwi, wiodą w świat tak (niezwyczajnie) cudny, tak (jednak) bezpieczny

a skoro dziecięcych odbiorców dziś mało (co i rusz na SG wraz z innymi strachami ogłaszany jest kryzys demograficzny), to - uodparniając siebie na stukostrachy i w ogóle na czarne ludy - sami sobie je przeczytajmy, sami dla siebie posłuchajmy, na Mikołaja

* ostatni fragment: https://www.salon24.pl/u/malgor/1260721,notka-przewrotka-9-czyli-przypominanie-sobie-tego-czego-sie-nie-zapomnialo

** o baśniach/bajkach - absolutnie kultowa praca: W. Propp, Morfologia bajki

https://bazhum.muzhp.pl/media/files/Pamietnik_Literacki_czasopismo_kwartalne_poswiecone_historii_i_krytyce_literatury_polskiej/Pamietnik_Literacki_czasopismo_kwartalne_poswiecone_historii_i_krytyce_literatury_polskiej-r1968-t59-n4/Pamietnik_Literacki_czasopismo_kwartalne_poswiecone_historii_i_krytyce_literatury_polskiej-r1968-t59-n4-s203-242/Pamietnik_Literacki_czasopismo_kwartalne_poswiecone_historii_i_krytyce_literatury_polskiej-r1968-t59-n4-s203-242.pdf

*** Znalazłam np. to: "W tej [tj. Bajki samograjki] najbardziej znanej swojej książce – obok tomu Sto bajek i Akademii pana Kleksa – Jan Brzechwa przedstawia własne interpretacje najpopularniejszych bajek z kanonu literatury dziecięcej. Same Bajki samograjki należą już do klasyki. Każdy z dzisiejszych dorosłych pamięta z dzieciństwa Czerwonego Kapturka, którego widziano nierzadko, jak krzątał się przed chatką, Kota w butach, którego król chciał widzieć ogromnie i prosił: "Niech kot się zbliży do mnie", Kopciuszka, pasierbicę-sierotę, której macocha najgorszą dawała robotę, a także Jasia i Małgosię, dzieci drwala, które znalazły w lesie domek z pierników i tak nim były zajęte, że czarownicy dały się wziąć na przynętę. Każdy potrafi zanucić którąś z piosenek, które w mistrzowskiej adaptacji radiowej Bajek samograjek śpiewali tak znakomici wykonawcy, jak Irena Kwiatkowska, Barbara Krafftówna, Mieczysław Czechowicz, Władysław Hańcza czy Wiesław Michnikowski - tę o zajączkach dwóch, co się nie boją nawet lwów, albo o ukochanych córkach macochy Kopciuszka, które wszystko by oddały gdyby tylko wyładniały, czy też o tym, jak gajowy wędruje przez lasy i dąbrowy. A kiedy sobie to wszystko przypomnimy, nie będziemy mieli najmniejszych wątpliwości, że Bajki samograjki powinniśmy przeczytać i zaśpiewać naszym dzieciom. Bo Jan Brzechwa, daję słowo, stworzył je dla nich na nowo. W Bajkach samograjkach Jan Brzechwa napisał wierszem cztery klasyczne utwory: Czerwony Kapturek, Kot w butach, Kopciuszek oraz Jaś i Małgosia. Piosenki zostały opatrzone zapisem nutowym."

wyświetla się logo Doremisie TV, chyba jakiejś platformy, ale po wejściu każą się logować...

ilustracja notki

https://www.google.com/imgres?imgurl=https%3A%2F%2Fi.ytimg.com%2Fvi%2FRz24eROBoFs%2Fmaxresdefault.jpg&imgrefurl=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DRz24eROBoFs&tbnid=NhZ3q61bv39SmM&vet=12ahUKEwizpe3ti-L7AhVLpYsKHVWVC78QMygOegUIARDSAw..i&docid=mECyDsqNZf2EPM&w=1280&h=720&q=bajki%20muzyczne&client=opera&ved=2ahUKEwizpe3ti-L7AhVLpYsKHVWVC78QMygOegUIARDSAw

Lubię to! Skomentuj42 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura