Obiady Czwartkowe u mixtury
Tak...To jest dzisiaj mój drugi wpis w salonie(prócz kilkunastu dotychczasowych, drobnych komentarzy). Mój drugi Czwartkowy Obiad. Na pierwszym, inauguracyjnym spotkaniu, nikt się niestety nie zjawił, nawet pies z kulawą nogą. Żaden obdarciuch, głodny bezdomny, anarchista, monarchista czy chociażby komunista, choć przygotowałam zakąski, szampana i wino... Dlatego smutny to był wieczór i melancholijny(oczywiście dla mnie). Szkoda, że nie ma tu w salonie zwyczaju witania nowych członków przez "starych"uczestników i bywalców. Może należałoby wprowadzić taki zwyczaj?
Aha. Wreszcie przyszedł jeden gość, jeden jedyny, spóźniony o kilka dni, niejaki pan Vist. Ale wtedy poczęstunek był już niejadalny a z szampana została sama kwaśnica.. Pan Vist, to jedynie komentator, z własnej woli nie-bloger, moim zdaniem chyba poeta, wolny ptak. Własnego bloga nie posiada, bo nie chce. Szczyci się komentarzami wyłącznie dla inteligencji i to wysokiego lotu. Tej z najwyższej półki. Ja i niektórzy inni, nie zawsze właściwie odczytujemy jego myśli. Takie są skomplikowane...Dlatego pan Vist pisuje regularnie tylko u wielkich tego salonu. Muszę jednak uczciwie przyznać, że maluczkich i nowych, zagubionych w ilościowo-jakościowym labiryncie salonu, takich jak ja, też odwiedza. Ma po prostu dobre serce.
A to wiersz pana Vista z dnia 18.03.2012 19:25, który skopiowałam z notki i blogu blogera Seamana pt.: "Dworak, cenzorze, już ci nikt nie pomoże", a który Autor - poeta Vist zatytułował:
Poemat Niedzielny
"Powrót Bolka i Cholerne Dziady "
Bolek mataczy; ranki i wieczory
Różowe towarzystwo w trwodze;
Wylały się donosy, pełne kwitów wory*
Jak pomóc Bolkowi niebodze?
Słysząc to szpicle, biegną wszystkie razem,
Na Czerską, Wiertniczą, gdzie obrońców zgraja,
Tam przed cudownym klękają Adamem
On uratuje! On zawsze zataja!
Całują go wszędzie, antylustracji ojca
Znawcę archiwów, choć nie jednego,
Szperała tam przecież ich cała trójca,
Tamtego roku dziewięćdziesiątego.
Patronie ty nasz, w zdradzie i wierze,
Za tobą są Lufty*, Komory* i Donki,
A i elyty boją się szczerze,
Wiedzą, co możesz wyjąć z kieszonki.
Czy mamy pakować manatki?
Starszy brat Seweryn judzi, zawodzi Maleszka
Nadredaktorze ratuj - wyją ubeckie dziadki,
Zmiłuj się, zmiłuj, ratuj nas i Leszka!
Wtem słychać łomot, znów donosy wyciekły
Seaman i inni blogerzy na przedzie
Podskoczył Bolek i krzyczy jak wściekły:
"Cholera, lustracja bedzie!"
Obaczył Bolek, łzy ze strachu leje,
Z motorówki na ziemię wylata;
"Ha, idem w zaparte, dowody oleje
Mogem dotrwać do lata!
Uniknem na wariografie testu
Kartki wyrwane spalyłem.
Bolków było czterdziestu,
Komune sam obalyłem.
Chody mam u Dworaka*, kręcone wąsiska,
Wzrok dziki, suknia plugawa;
Mam Stefka Dziurawca, co bluzgami tryska z pyska
Nie bojem siem, nie ma obawa.
Krzyknęły ubeckie dziadki, do Bolka przypadły,
Tulą się pod wygrany w totka płaszcz na łonie;
Strwożyły się szpicle, struchlał Oberszpion wybladły,
Nie damy rady, to nasz koniec!
I taka prawda kapusie i szpicle
Bo zemsta Narodu, choć leniwa
Dopadnie was czerwone hycle
A prawda zawsze wypływa.
%%%%%%
Ciekawy, pełen treści, aktualności i głębi jest ten poemat. CZy nie jest wspaniały? Przecież chcąc nie chcąc musiałam, po prostu m u s i a ł a m go tu wyeksponować. Szczególnie podobają mi się niektóre sformułowania jak na przykład: „ubeckie dziadki”, „Stefek Dziurawiec” itp.
Dlatego tak sobie wykoncypowałam, że na moim blogu, poczęstunki będą owszem nadal, lecz tylko duchowe. Będzie tu się odbywała wręcz uczta, ale wyłącznie duchowa, gdzie ujawnię wszystkie (no, może nie wszystkie, ale niektóre) ciekawe myśli sławnych tutejszych blogerów czy komentatorów, ich wierszyki, piosenki, złote myśli i niepowtarzalne zwroty. No, może nie wszystkie, ale te najciekawsze...?
Zobaczymy...Na pierwszy ogień poszedł więc pan Vist( co nie znaczy, że nie będę jeszcze do tego autora wracała). Kto będzie następny?
A na zakończenie maleńki żarcik.
We Lwowie w roku 1885 odbywała się prapremiera opery Władysława Żeleńskiego pt. "Konrad Wallenrod".
Przed spektaklem kompozytor podchodzi do kasy i prosi o gratisowy bilet mówiąc:
- Jestem autorem "Konrada Wallenroda".
- Witam pana Mickiewicza - odpowiada kasjer.
Dlatego nie chciałabym tak jak ten kasjer, pomylić na przykład pana Vista z pewnym panem K. czy innym, niesympatycznym ponurakiem...



Komentarze
Pokaż komentarze (12)