mixtura mixtura
587
BLOG

Bronię pani Czubaszek

mixtura mixtura Rozmaitości Obserwuj notkę 11

Bronię pani Czubaszek...Od wczoraj...

Lubimy nocne Polaków rozmowy...Wczoraj też przeprowadziłam taką rozmowę. Z moją stryjenką, emerytowaną, dyplomowaną pielęgniarką i pedagogiem,  która przez prawie pięćdziesiąt lat swego życia pracowała w różnych placówkach służby zdrowia, najczęściej w szpitalu, w kraju i za granicą. Osoba ta posiada niebagatelne doświadczenie zawodowe. Od niej dowiedziałam się rzeczy tak sensacyjnej, że muszę wam o tym opowiedzieć, choć zapewne i tak nie uwierzycie.
I dlatego od wczoraj bronię stanowiska pani Czubaszek w sprawie aborcji.
Pani Czubaszek została znienawidzona przez dużą grupę Polaków z powodu swojego proaborcyjnego, obecnie bardzo modnego stanowiska, które głosi wszem i wobec...
Jak wiemy, ta pani zabijanie nienarodzonych, traktuje jak usunięcie kurzajki albo bolącego zęba. Sama miała kiedyś, w młodości, jak sama zeznała,  kilka takich zabiegów, bo dzieci nie lubi (zapewne przeszkadzałyby jej w zawodowej karierze) i nie ma do dzisiaj z tego powodu absolutnie żadnych wyrzutów sumienia (i prawdopodobnie nigdy nie miała).
Czy mnie to dziwi?
Od wczoraj nie dziwi.
I w tej właśnie notce chciałabym tę panią usprawiedliwić. Dlaczego?
Pani Czubaszek (rocznik 1939) wczesne dzieciństwo spędziła w brutalnych czasach wojny i podwójnej  okupacji sowiecko-niemieckiej, po których to czasach ci co przeżyli, byli w większości zdemoralizowani. Niestety taka jest brutalna prawda – wojna demoralizuje. Potem nastąpiły czasy, które demoralizowały podwójnie.
Szkołę podstawową ukończyła w czasach stalinowskich a średnią i studia w czasach poststalinowskich.
W całym więc okresie wzrastania i młodości, czyli w czasie tych lat, kiedy człowiek jak gąbka chłonnie pobiera najwięcej nauk wszelakich, nasza bohaterka(zresztą, nie tylko ona),  podlegała ustawicznej, wielowachlarzowej  indoktrynacji komunistycznej, (dzisiaj się mówi – wdrukowaniu), i dlatego dla niej zabieg aborcji, jest równy lub podobny zabiegowi usunięcia czyraka na pośladku. A może nawet mniej, bo czyrak przed usunięciem boli, a ciąża nie. I ta pani w to uwierzyła jak w prawdę objawioną, zresztą, nie ona jedna...
Jak głęboki i trwały był ten podprogowy imprinting, świadczą jej adekwatne wypowiedzi i obrona swojego stanowiska do dnia dzisiejszego.  
 
A teraz trochę niezbędnej historii...
Temat aborcji wzbudzał olbrzymie kontrowersje już  II RP., mimo że  Polki uzyskały wtedy prawa wyborcze i majątkowe, to sprawa aborcji została  niezmieniona. Do 1932r aborcja była całkowicie zakazana.
Istniało jednak olbrzymie podziemie aborcyjne a liczba kobiet które umierały po "zabiegach" wykonanych często w tragicznych warunkach tego podziemia i przez przypadkowe osoby, była olbrzymia.
 Dlatego pod koniec lat dwudziestych XX w. rozpoczęła się kampania na rzecz nie karania aborcji z przyczyn społecznych i uzyskała ona wsparcie wielu środowisk lekarsko medycznych (m.i. Tadeusza Boy’a Żeleńskiego). Pod wpływem społecznych nacisków dokonano zmiany prawa, dopuszczając aborcję w przypadkach gdy ciąża była wynikiem gwałtu lub kazirodztwa oraz ze wskazań medycznych.
Pierwszym krajem na świecie, który zalegalizował aborcję, był w 1920 roku Związek Sowiecki. Drugim  Niemcy Adolfa Hitlera. Hitler w swej aberracji z jednej strony chronił bezwzględnie życie płodowe jednostek aryjskich, czystych rasowo, a z drugiej żądał zabijania dzieci nienarodzonych, gdy istniało podejrzenie, że mogą być chore.
Na ziemiach polskich aborcja została więc prawnie zalegalizowana przez obu okupantów.
W części wschodniej II Rzeczpospolitej w 1939 roku, okupowanej przez ZSRR, a w części zachodniej w 1943 roku, przez Niemcy.
Zaraz po II wojnie światowej powrócono jednak do przedwojennego prawodawstwa, chroniącego życie poczęte, ale już w kwietniu 1956 roku komunistyczne władze PRL znów zalegalizowały dzieciobójstwo.
Zapamiętajmy. Rok 1956, to rok zalegalizowania dzieciobójstwa w PRLu. Ile lat miała wtedy pani Czubaszek? – 17!
Siedemnaście mgnień wiosny...Czy to nie symptomatyczne?
W roku 1956 moja stryjenka pracowała już w szpitalu na oddziale ginekologicznym, czyli była już od początku w oku cyklonu. Wszystko pamięta. Ze szczegółami. To  właśnie na oddziałach ginekologicznych, rozpoczęto mordowanie nienarodzonych na skalę masową. Wcześniej tego nie było.
W tym samym czasie  zwolniono ze szpitala lub oddziału te siostry zakonne, które się aborcji sprzeciwiały lub miały jakiekolwiek zastrzeżenia. Tylko te świeckie pielęgniarki i położne zostały asystentkami lekarzy przy skrobankach, które były awangardą nowoczesności, w porównaniu z dekadentyzmem zakonnic.
Wdrukowanie, czyli imprinting działał...Prawie nikt się nie sprzeciwiał, a kto się sprzeciwiał, musiał odejść!. Aborcje stały się szybko chlebem powszednim.  No, niekiedy buntowały się praczki z pralni szpitalnej, że w brudnej pościeli znajdują rączki i nóżki, i same muszą przed praniem pozbywać się tych resztek, a należy to przecież do obowiązków salowej z oddz. ginekologicznego, która winna tego typu rzeczy odnosić do szpitalnej kotłowni...
Dyscyplinowane więc salowe, odnosiły całe worki rozczłonkowanych ciałek do spalenia w kotłowni wraz ze śmieciami....
W tamtych trudnych czasach rodziło się też sporo dzieci nieżywych, ale całych, nie rozczłonkowanych...I tu mam dla was sensację mojej stryjenki.
Czy wiecie co się dalej działo z tymi, nieuszkodzonymi ciałkami?
Na pewno nie wiecie!
Dzieci urodzone nieżywe, nie mogły być ochrzczone(dzieci słabe, ale żywe, były chrzczone przez personel). Z kolei dzieci nieochrzczone, nie mogły być pochowane na katolickim cmentarzu. Nie pozwalał na to zarządca cmentarza, czyli ksiądz proboszcz(dotyczyło to prawie wszystkich cmentarzy). A więc kwadratura koła. Co pozostało? Spalenie tych małych ciałek w kotłowni. Ale to zależało od salowej... Jeśli była nieczuła, oddawała je do spalenia razem z poaborcyjnymi resztkami i innymi odpadkami, a jeśli miała sumienie, to...
W każdym szpitalu była kostnica i kaplica przedpogrzebowa. W kaplicy zawsze były jakieś zwłoki przygotowane do pogrzebu. Wtedy salowa(ta z resztkami sumienia), zawiniątko ze zmarłym, nieochrzczonym dzieckiem, wkładała do trumny dorosłego, bez wiedzy księdza, ale za zgodą rodziny zmarłego.
I teraz moja konkluzja:
Dzisiejsi księża na skutek nauczania Jana Pawła II walczą, i słusznie, o prawo bycia człowiekiem od poczęcia do naturalnej śmierci, a w tamtych wczesnokomunistycznych czasach dzieci urodzone nieżywe, jako nieochrzczone, nie były zwłokami ludzkimi i dlatego nie miały prawa do pochówku na cmentarzu dzięki księżom katolickim...więc były palone w kotłowni jak śmieci lub przemycane w trumnie innego zmarłego...
Czymże więc w tamtych latach była aborcja...? Była pryszczem na d...i takie prawo ma podprogowo wdrukowane pani Czubaszek.
 
 
.   
 
 
 
 
mixtura
O mnie mixtura

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Rozmaitości