Gorzeliński/Kasprów Gorzeliński/Kasprów
132
BLOG

Wszystkim jest tak dobrze czyli porażka w Iraku

Gorzeliński/Kasprów Gorzeliński/Kasprów Polityka Obserwuj notkę 3

Irackie ministerstwo ds ropy naftowej podzieliło koncesje wydobywcze. 35 prywatnych firm, wspieranych przez swoje rządy, będzie mogło wejść do gry o 115 mld baryłek ropy. PKN, Lotos, PGNiG nawet nie spróbowały ubiegać się o koncesje. Ale wszystkim z tym jest naprawdę dobrze! Nikomu to nie przeszkadza i można mówić nawet o… sukcesie nie wydobywania ropy w Iraku. W Polsce nie chodzi bowiem o to, aby mecz wygrać z korzyścią dla firmy i kraju, ale żeby wejść do grona graczy w rządzie i upolitycznionych koncernach.

Baseny ropy w Iraku są znakomicie udokumentowane, leżą na niewielkiej głębokości, z 71 odkrytych pól naftowych do tej pory eksploatowanych było jedynie 24. Wiercić jest więc gdzie i po co. Trzeba mieć jednak umowę typu PSA, production-sharing agreement ustalającą podział wpływów z wydobycia, z Irackim rządem. Po to w gruncie rzeczy toczy się ta wojna. Naszym narodowym koncernom wspieranym obecnością armii i służb w Iraku nie udało się nawet wejść na boisko nie mówiąc o wejściu do gry. Porażka? Nie! To sukces.

Nie ma żadnych problemów. Premier zapewnia, że nic nie wie na ten temat (no i pewnie mówi prawdę), ministerstwo odsyła do koncernów paliwowych, a PKN i Lotos przyznają z rozbrajającą szczerością, że nie dostały żadnych koncesji, bo nic w tej sprawie nie robiły. Na dodatek, jak przeczytaliśmy na jednym z portali, zdaniem eksperta rynku paliw Adama Wawrzynowicza z Instytutu Sobieskiego, strategia PKN i PGNiG, by nie angażować się w Iraku, jest zrozumiała. “Wiemy, że jedna i druga firma angażuje się w eksploatacje złóż poza granicami kraju. Myślę, że to bardzo świadome decyzje, by nie angażować się w Iraku, tam w końcu trwa regularna wojna”. Jakby tak myślał Sobieski to z Wiednia nic by nie przywiózł, a tak za wysiłek polskiego oręża mamy na Wawelu choć parę perskich dywanów.

No więc znowu mamy sukces! 120 firm z całego świata wspierane przez swoje rządy walczą o ropę w Iraku, a u nas nawet eksperci wychwalają mądrą decyzję, żeby tam się nie pakować bo tam wojna. A jeszcze niedawno, przy okazji prezentacji swojej strategii, PKN zapowiadał, że ropa będzie tanieć a konflikty wygasać.

Naszym zdaniem problem polega na tym, że w Polsce prezesem koncernów narodowych można zostać bajecznie łatwo. Wystarczy, że jest się kumplem Prezydenta (kiedyś Wróbel z namaszczenia Kwaśniewskiego, potem Kownacki z nadania Kaczyńskiego). Nie wymaga to w zasadzie żadnej znajomości branży a więc i żadnych sukcesów na arenie międzynarodowej. Gazety i tak nic przecież nie napiszą bo budżety reklamowe PKN i Lotos są wystarczającym argumentem dla wszystkich szefów mediów w Polsce.

Media zresztą mamy takie, jakich ekspertów. Nietrudno zostać bowiem ekspertem od rynku ropy naftowej. Trzeba kilka razy wystąpić w mediach z podpisem „ekspert“ i już można spokojnie pokazywać jakie błędy robi Chevron, ExxonMobile i czego nie rozumieją politycy w innych państwach domagając się dla swoich firm miejsca w podziale irackiego tortu. Nikomu nie przyjdzie nawet na myśl, żeby się nad tym zastanowić bo przecież w kolejnym rozdaniu politycznym, któryś w z tych ekspertów wejdzie do zarządu koncernu z politycznego nadania, albo będzie w rządzie kierował energetyką. No więc lepiej być miłym.

W takim systemie wszyscy mają dobre samopoczucie. Szefowie koncernów z nominacji politycznej, które nic nie robiły mogą opowiadać dyrdymały o kolejnych strategiach, eksperci wypowiadać się do woli w mediach, media zaś mają wypełniacz papieru (no i reklamy).

Wszystkim jest tak fajnie!

Jest w tej historii jeszcze drugie dno pokazujące, że w sprawie ropy w Iraku można było wszystko. Nawet utrzymać koncesje podpisane przez… Saddama.

W sumie 35 firm ze 120 starających się o koncesje w Iraku oficjalnie dostało zgodę na wejście do gry o wielką ropę. Wśród firm, które przeszły proces eliminacji w irackim ministerstwie, znalazło się siedem koncernów z USA, po cztery z Chin i Japonii, trzy z Wielkiej Brytanii, po dwa z Australii, Włoch i Rosji, po jednym z Korei Południowej, Danii, Kanady, Indii, Malezji, Indonezji, Hiszpanii, Holandii, Norwegii, Francji i Niemiec.

Cztery firmy otrzymały koncesje przydzielone jeszcze za Saddama. Oficjalnie wszystkie koncesje zostały przydzielone na nowo, ale jak zapewnił Shahristani, minister ds ropy, „cztery podpisane porozumienia zawarte w czasach Saddama będą honorowane, aczkolwiek warunki porozumień będą negocjowane“. Jest wśród nich koncesja zawarta w 2003 roku z chińską CNPC oraz z rosyjskim Łukoilem.

Warto przypomnieć, że po pierwszej wojnie w zatoce wydobycie ropy w Iraku zaczęło systematycznie spadać: cena ropy znajdowała się na bardzo niskim poziomie, przemysł wymagał inwestycji, handel był utrudniony, gospodarki Azji nie były jeszcze tak rozpędzone, aby równoważyć utratę rynku amerykańskiego. Embargo na handel iracką ropą przełamywano korupcją na gigantyczną skalę, ale nie dawało to Saddamowi Husseinowi rozwiązania systemowego.

W 1997 roku rosyjski Łukoil podpisał z Saddamem Husseinem porozumienie typu PSA na eksploatację gigantycznego pola naftowego West Qurna-2. Porozumienie dawało Rosjanom możliwość eksploatacji tych złóż do 2020 roku, Łukoil miał otrzymać 68,5 procenta wpływów z wydobycia (dwie inne rosyjskie firmy po 3,5 proc: Zarubieżnieft i Maszinimport). Irackie ministerstwo ropy naftowej uzyskać miało z inwestycji 25 proc.

Jednak sankcje nałożone na Irak spowodowały, że Łukoil nie był w stanie wywiązać się z obowiązków inwestycyjnych. W 2002 roku Hussein zerwał porozumienie z Łukoilem. Zmieniło to strategię Łukoila a w następstwie obróciło wcześniejszy sprzeciw Rosji wobec interwencji zbrojnej w milczące przyzwolenie. Dla rosyjskiego Łukoilu stało się jasne, że nowy układ sił i wprowadzenie własnych koncernów trzeba budować poza Saddamem. W oparciu jednak o gwarancje sił dokonujących inwazji. W marcu 2002 roku Vagit Alekperow, prezes Łukoila, zapowiedział, że jeśli Łukoil wróci do eksploatacji złóż West Qurna to odstąpi 17,5 proc udziałów amerykańskiemu Conoco-Phillips (koncern ten miał wówczas również ok 20 proc udziałów w Łukoilu).

Przed rozpoczęciem inwazji Hussein wynegocjował z Totalem porozumienie typu PSA, które dawało francuzom 10 proc udziału w wydobytej ropie do czasu zwrotu kosztów inwestycji, a po tym okresie firma otrzymać miała 40 procent. Reszta przypadłaby w udziale rządowi Iraku. Za Saddama zawarto także porozumienie z chińskim CNPC.

Zarówno CNPC, Total jak Łukoil w kwietniu 2008 w wyniku nowego rozdania utrzymały swoje koncesje zdobyte jeszcze za Saddama.

Amerykanom udało się doprowadzić do powrotu umożliwiającego amerykańskim koncernom zawieranie porozumień typu price-sharing agreement (PSA), jakie w Iraku nie miały miejsca od nacjonalizacji w 1972 roku. Trzeci na świecie rezerwuar ropy naftowej powrócił do strefy wpływów amerykańskich koncernów.

Chevron, ExxonMobile, Łukoil, Total, CNPC mają koncesję na ropę w Iraku.

A Polska? A my mamy fajny kraj, gdzie każdy może być prezesem koncernu albo ekspertem. Brudnej ropy z wojny nie potrzebujemy. I wszystkim się to podoba! A jak się Cejrowskiemu nie podoba to niech spada do Ekwadoru.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka