Dzisiaj J&S Energy SA wpłaciła najwyższą karę w historii Polski, 452 mln złotych. Firma została do tego zmuszona mimo, że sprawą jeszcze nie zajął się niezależny sąd. Oczywistym jest, że egzekucja gigantycznej kary bez wyroku sądu powinna spowodować bankructwo każdej firmy. Dlatego właśnie osoby i instytucje odpowiedzialne za nałożenie bezprawnej kary naciskają na jej natychmiastową egzekucję. Nawet bez wyroku sądu. Bankructwo firmy zakryłoby całkowicie błędy urzędników i polityczne manipulacje wokół jej nałożenia. To, że wymuszenie zapłacenia kary w wysokości 210 mln USD, mogłoby spowodować bankructwo firmy, która 86 procent sprzedawanych paliw sprowadza nie z Rosji ale z UE i tym samym jako jedyna wypełnia cele dywersyfikacji, nikogo specjalnie nie interesuje. Nawet jeśli w miejsce J&S mieliby wejść dostawcy rosyjscy. Wpłacając karę w wysokości 452 mln zł J&S jeszcze raz wszystkich zaskakuje mieszając polityczne plany. Taka sytuacja, w której J&S nie poddaje się naciskom i manipulacjom, ma miejsce nie pierwszy raz.
Warto przyjrzeć się wypadkom, które do tego doprowadziły.
- Po wygranych przez SLD wyborach w 2001 roku zmienił się układ władzy ale nie wszystkie stanowiska w państwowych spółkach można było przejąć od razu. SLD, a w szczególności frakcji „łyski i cygar”, zależało najbardziej na włożeniu łapy do największego słoika konfitur w kraju czyli PKN Orlen. Celem stało się wstawienie swojego prezesa. Nie można było jednak odwołać dotychczasowego prezesa Andrzeja Modrzejewskiego bez mocnego pretekstu. Aby tego dokonać trzeba było znaleźć jakieś uzasadnienie. Nie było to trudne gdyż resortem o spraw specjalnych kierował Zbigniew Siemiątkowski. Najlepszym pretekstem mogło być jedynie coś z wysokiego „C”, coś co usprawiedliwiałoby gangsterską akcję służb specjalnych. Zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego państwa brzmiało wyśmienicie, szczególnie po wydarzeniach z 11 września! Znalezienie takiego pretekstu umożliwiło użycie służb specjalnych do wymiany prezesa w PKN. Wszystko poszło sprawnie. Aby uzasadnić użycie władzy powstała słynna notatka UOP mówiąca o rzekomym zagrożeniu związanym z kontraktem na dostawy ropy z J&S. W notatce, oraz wielu innych podobnych „dokumentach”, podano nieprawdziwy obraz sytuacji pisząc, że Polsce groziła umowa na 10 lat, która miała zmonopolizować rynek i uzależnić od rosyjskiej ropy. W rzeczywistości Modrzejewski nie planował nawet zawarcia takiej umowy a nawet gdyby ją wówczas podpisał (czyli w lutym 2002 kiedy go aresztowano) to okres jej wypowiedzenia wynosiłby maksymalnie nie 10 lat ale… 14 miesięcy. Warto dodać, że ropa jaką dostarczać miał J&S pochodzić miała od blisko 20 prywatnych dostawców z Rosji i Kazachstanie (bez udziału państwowego Gazpromu czy Ronieftu). Operacja zakończyła się pełnym sukcesem. Andrzej Modrzejewski został zatrzymany i odwołany ze stanowiska. Zajął je Zbigniew Wróbel, kolega „prezia” i reszty ekipy SLD. Po odbiciu firmy zatrudnienie w PKN znalazła na wysokim stanowisku nawet żona Zbigniewa Siemiątkowskiego. Z powołaniem nowej ekipy w PKN Orlen sprawa zarzutów o zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego umową z J&S praktycznie znikła. Nowy zarząd Orlenu sam zresztą podpisał w grudniu 2002 umowę z J&S na dostawy ropy.
- Minął ponad rok. Wydawało się, że sprawa ucichła. W 2004 roku powołano jednak Komisję Śledczą ds. Orlenu. Sprawa nadużyć związanych z ekipą, która bezprawnie dokonała aresztowania Modrzejewskiego, zaczęła wychodzić na wierzch. Zbigniew Siemiątkowski znalazł się za sprawą śledczych w poważnych opałach. Zaczęły wychodzić związki pewnych polskich biznesmenów z ciekawymi postaciami ze współczesnej historii Rosji. Teza o tym, że Rosjanie prowadzili misterną grę na wyparcie dostawców i przejęcie sektora zaczęła się potwierdzać. Wówczas powrócono do tematu J&S jako zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego państwa. Aby odkręcić kierunek prac komisji potrzebna była jednak „wielka czołówka” wymagająca roboty wyjątkowego „profesjonalisty”, jednym słowem taki tekst mógł napisać tylko jeden człowiek - Wojciech Czuchnowski. Redaktor GW pisze więc słynny artykuł „Tajne służby i J&S”. Tekst wywołuje wielką burzę i dziesiątki kolejnych publikacji szkalujących J&S. Powołując się na anonimowe źródła Czuchnowski pisze o tym, że oficerowie polskich służb specjalnych mieli twierdzić, że J&S jest powiązany z rosyjskimi służbami, padają podkręcające atmosferę sformułowania typu: „matrioszka”, „handel bronią”. W samym tekście pojawia się mała ale kluczowa informacja, którą jednak wszyscy pomijają w medialnej wrzawie, otóż jak autor artykułu przyznaje, że cytowane przez niego podejrzenia oficerów polskich służb specjalnych okazały się… nieprawdziwe. Cała akcja jednak osiąga swój cel: odwraca uwagę od rzeczywistych beneficjentów, wywołuje zamieszanie wokół J&S spychając firmę do narożnika. Media były sparaliżowane strachem przed J&S, w zasadzie żaden dziennikarz nie podejmuje próby opisania obiektywnie sytuacji. Akcja się udała. Ton mediom i politykom nadała skutecznie „Gazeta Wyborcza” kierowana przez Adama Michnika, kolegę Zbigniewa Siemiątkowskiego (panowie wspólnie lubią popijać łyski i dyskutować o Komunistycznej Partii Polski).
- Kierowany przez Zbigniewa Wróbla PKN Orlen znakomicie prowadził politykę reklamową i marketingową obłaskawiając niektóre media w szczególny sposób. W okresie jego prezesury tygodnik „Wprost” zasypywany był pieniędzmi z PKN Orlen. Naszym hitem były dodatki o stacjach benzynowych na jeziorach mazurskich. W tym samym okresie powstaje we „Wprost” cykl publikacji o J&S, które bez pardonu i elementarnych zasad dziennikarstwa obsmarowują J&S czym się tylko da. „Wprost” nie miało żadnych podstaw do swoich publikacji. Po kilku latach, w 2008, tygodnik za wszystko przeprosił w dużym ogłoszeniu prasowym.
- Komisja ds. Orlenu nie tylko nie wykryła żadnych nieprawidłowości w sprawie J&S ale była blisko od odkrycia realnych beneficjentów całej zadymy i to nie tylko w Polsce ale i Rosji. Wiedza zaczyna docierać nawet do początkowo skrajnie nieprzyjaznych J&S prawicowych członków komisji. Zacytujemy zdanie odrębne Antoniego Macierewicza, do raportu Komisji Śledczej ds. Orlenu :„Odsunięcie Andrzeja Modrzejewskiego i przejęcie Orlenu było więc dla ekipy Leszka Millera i Aleksandra Kwaśniewskiego warunkiem realizacji przyjętych planów strategicznych i zobowiązań międzynarodowych. Rosjanom chodziło nie tylko o przejęcie sektora petrochemicznego (najpierw Rafinerii Gdańskiej) lecz także o odsunięcie firmy J&S, która w latach 90-ych uzyskała de facto monopol w sprzedaży rosyjskiej ropy do Polski i dalej na Zachód. Nowa ekipa prezydenta Putina chciała sama przejąć lukratywny handel ropą na zachód poprzez Gdańsk przynoszący zarejestrowanej na Cyprze spółce J&S miliardowe zyski.” (str. 4-5).
- Do władzy dochodzi PiS. Polityka bezpieczeństwa energetycznego staje się ważnym elementem budowania wizerunku partii. Na 100 dni rządu Kazimierza Marcinkiewicza ABW organizuje „event” z wejściem brygady funkcjonariuszy do siedziby J&S. Tajna akcja jest filmowana przez dziennikarzy TVN uprzedzonych wcześniej o tajnej akcji. Udowadniają to nagrania kamery z biurowca. Wydarzenie nagłaśniane jest przez wszystkie media i znajduje się na czerwonym pasku TVN. I jak to z eventami bywa kila dni później cała akcja się kończy a tysiące dokumentów w kartonowym pudłach trafiły do magazynów. J&S jeszcze raz stał się przydatny dla polityków jako narzędzie do uprawiania propagandy. Nikt nawet nie zapytał czemu cała akcja ABW miała służyć. Redaktor Wojciech Czuchnowski wątpliwości co do słuszności akcji nie miał nawet po ujawnieniu nagrań pokazujących jak dziennikarze TVN czekają na tajną akcję oficerów ABW. Redaktor na łamach „Gazety Wyborczej” sugerował, że dziennikarze TVN-u mogli być tam z powodu nagrywania programu w pobliskim… teatrze.
- Po wyborach w 2005 PiS powołuje własny zarząd PKN Orlen. Nowy zarząd podpisuje nowe umowy na dostawy ropy. Z firmą KZ Petrotrade FZE ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W wywiadzie dla „Parkietu” Piotr Kownacki, prezes PKN, przyznaje, że nawet nie wie do kogo należy firma. Do publicznej wiadomości podane są informacje, że firma jest arabska a zawarcie umowy jest elementem… dywersyfikacji. Nikt nie pisze, że ropa pochodzi od najbardziej putinowskiej z państwowych rosyjskich spółek. Umowa o wartości przekraczającej 6 mld dolarów praktycznie nie wywołała żadnego zainteresowania mediów. Zamiast informacji o kontrowersyjnych umowach i tajemniczych dostawcach arabskich z Moskwy pojawiają się liczne wypowiedzi ludzi PiS o szkodliwości dostaw prowadzonych przez… J&S.
- Trwają rządy PiS. Kolejne propozycje J&S dotyczące budowania magazynów i alarmujące informacje firmy o stanie magazynów w Polsce są bagatelizowane przez urzędników z nominacji politycznej. Wstrzymanie dostaw ropy do Estonii przez Rosję w skutek konfliktu politycznego wytwarza szanse dla Polski wsparcia Estonii i podpisania zalecanej prze UE umowy bilateralnej na magazynowanie. Mimo tego, że osłabiłoby to znacznie embargo Rosjan polskie (PiSowskie) ministerstwo gospodarki odrzuca pomysł umowy z Estonią. Rosjanie się cieszą, Estonia nie rozumie, J&S ma problem ze znalezieniem wolnych magazynów na paliwa.
- Jest 2007 rok. Nadchodzą wybory. Wszystkie ręce na pokład. Sytuacja na rynku magazynów stwarza możliwość nałożenia drakońskiej kary na J&S przez ekipę PiS od spraw bezpieczeństwa energetycznego. Wystarczy tylko jeśli PiSowski zarząd PERN opóźni nieco wydanie odpowiedniej dokumentacji a PiSowski zarząd PKN Orlen odmówi w ostatniej chwili podpisania aneksu na przerób ropy. Dwa proste ruchy pozwalają na zorganizowanie olbrzymiego „eventu”, prawie jak na 100 dni Marcinkiewicza. W Ministerstwie Gospodarki przygotowana została na 4 dni przed wyborami konferencja „Jak to się robie w IV RP”. Na konferencji zaprezentowana zostaje informacja o wielkiej karze nałożonej na J&S - 452 mln zł. W skomplikowanej sprawie wymagającej znajomości rynku paliw i nowych rozwiązań legislacyjnych przebijają się tylko najbardziej populistyczne argumenty: karetki pogotowi i szpitale jakie można by nabyć za karę od J&S. Nikt nie słucha opinii prawników i rynku co łatwo było przewidzieć.
- Niezależna politycznie „Rzeczpospolita” oraz „Misja Specjalna” rozkręcają aferę z karą dla J&S, której celem jest Waldemar Pawlak nie potrafiący jasno wytłumaczyć przyczyn uchylenia bezprawnie nałożonej kary. Sztywny cyborg przegrywa z siłą ignorancji upolitycznionych mediów. Kara wraca w ponownej odsłonie mimo wielu opinii autorytetów prawnych, że jej nałożenie jest całkowicie nie uzasadnione. Za jej nałożenie Polsce grożą olbrzymie odszkodowania. Nie ma to znaczenia gdyż rządzi medialno-polityczna wrzawa a nie troska o państwo.
- Dziś zapłacono 452 mln zł, dalej historię będą pisały polskie i zagraniczne sądy. Podobnie jak w wypadku Eureko, Vivendi czy Romana Kluski. I jakoś jesteśmy dziwnie spokojni o to, że J&S wyjdzie z niej zwycięsko odzyskując cała kwotę wraz w wielkimi odszkodowaniami. Oczywiście mamy też pełną świadomość, że żaden polityk ani urzędnik nigdy za to nie odpowie.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)