Minister Grabarczyk w wywiadzie dla „Dziennika” obiecuje zainstalowanie 1600 radarów mierzących szybkość na polskich drogach. Zdradza, że początkowo miał wątpliwości czy te urządzenia zmniejszą rzeczywiście liczbę wypadków, ale eksperyment na 8-ce go przekonał. Liczba wypadków zmalała podobno o 30%. Badania te są jednak mało wiarygodne, bo objęły stosunkowo krótki okres czasu. Zobaczymy co będzie po dwóch, trzech latach. Jak na razie radary są wypadkogenne. Niedawno rozbił się kierowca bmw hamując przed radarem - 3 ofiary śmiertelne. Policja podobno nieoficjalnie przyznaje, że takich wypadków jest coraz więcej.
Utarło się przekonanie, że główna przyczyną wypadków jest nadmierna prędkość. Ale na naszych drogach każda prędkość jest nadmierna. Przyczyną wypadków są złe drogi, fatalny stan polskiego parku samochodowego, większość pojazdów to złom. Ze znanych mi badań przeprowadzonych w Warszawie wynika, że prawie 70% rodzin jeździ samochodami liczącymi więcej niż 7 lat, a co dopiero na prowincji. Kolejną przyczyną są nieumiejętności i brak wyobraźni kierowców. Znaczna część wypadków śmiertelnych to ofiary powrotów z dyskotek na bocznych drogach gdzie radarów nie ma i nie będzie. Nie bez znaczenia jest też jazda po alkoholu. Zagrożenie na drodze stwarzają także tzw. niedzielni kierowcy. Tworzą sznurki samochodów jadących z prędkością 50 – 60 km na godzinę i wyprzedzanie takich kolumn jest męczące i ryzykowne, ale niestety konieczne.
Prędkość sama w sobie nie jest niebezpieczna, wszystko zależy od standardu i stanu drogi, stanu technicznego pojazdu, pogody, umiejętności samego kierowcy i innych użytkowników dróg. Zagrożeniem jest przede wszystkim wyprzedzanie na trzeciego, zbyt wolna jazda, wyprzedzanie na polskich autostradach ciężarówek przez ciężarówki w Niemczech przy dwupasmowej autostradzie zakazane. Zagrożeniem są także piesi i rowerzyści często pijani ale także trzeźwi na drogach, a szczególnie we wsiach gdzie ma nie chodników itd.
Radary spowolnią jazdę i nie wiele załatwią, ale dadzą władzy dobre samopoczucie, że coś zrobiła. Warto także zaapelować do policji żeby precyzyjnie ustalała przyczyny wypadków, a nie wszystko zwalała na nadmierną prędkość, bo to najłatwiej, jednakże przyczyny są na ogół gdzie indziej. Rząd działa jak lekarz, który choremu obniża temperaturę, która jest objawem choroby ale nie troszczy się w ogóle o znalezienie jej przyczyn.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)