Pół godziny temu podano, że Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż "przepisy dotyczące utraty mandatów przez samorządowców, którzy spóźnili się ze złożeniem oświadczeń majątkowych są w części niezgodne z Konstytucją" (cyt. za Onetem - news tutaj). Czekam na szczególy uzasadnienia wyroku.
Decyzja TK okazała się "skrajnie zaskakująca", jak określił to przewidująco Jarosław Kaczyński w "Sygnałach Dnia", sugerując, że Gronkiewicz-Waltz już wie, jaki będzie wyrok. Inna rzecz, że zaskoczenie nie powinno być wielkie. Trybunał podał premierowi na tacy przyczynę, dla jakiej, orzekając przeciwko obecnemu rządowi, stosuje imposybilizm prawny i opiera się odzyskaniu - w składzie orzekającym przeważał układ. Przewodniczyła bowiem sędzia Liszcz, była funkcjonariuszka PRLowskiego wymiaru sprawiedliwości i posłanka ZSL z 1989 roku (o czym, mimo PCtowskiej karty w jej życiorysie, należy pamiętać), a sprawozdawała sędzia Łętowska, której PiS nie omieszkał wytykać, że była - jako Rzecznik Praw Obywatelskich w latach 1987-92 - kolaborantką PRL.
Ciekaw jestem, jaki będzie rzeczywisty komentarz premiera.
(A część druga wstępniaka będzie musiała poczekać.)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)