Zastanawiałem się ostatnio nad sposobem, w jaki premier zamierza powołać nowego Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów obchodząc przepisy o konkursie. Zapomniałem jednak o wrześniowej, obowiązującej od października 2006 r. nowelizacji do ustawy.
Obowiązująca Ustawa z 15 grudnia 2000 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz. U. z 2005 r. Nr 244 poz. 2080 ze zm.), art. 24 ust. 2: „Prezes Rady Ministrów powołuje Prezesa Urzędu, spośród osób należących do państwowego zasobu kadrowego.”
Prezes Banasiński został odwołany. Do wejścia w życie nowej ustawy zostało trzy i pół tygodnia.
Nowa Ustawa z dnia 16 lutego 2007 r. O ochronie konkurencji i konsumentów (Dz. U. Nr 50 poz. 331), art. 132 (przepis przejściowy): „Do czasu powołania Prezesa Urzędu w trybie określonym w art. 29 funkcję tę pełni Prezes Urzędu powołany w trybie przepisów dotychczasowych.”
Jak wspominałem, według rzecznika rządu powołania nowego Prezesa należy się spodziewać w ciągu kilku dni (co prawda rzecznik twierdził tak 16 marca, ale kto by się tam czepiał).
Zagadka: czy odbędzie się konkurs na stanowisko Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przewidziany w art. 29 nowej ustawy?
Na mój mózg nie.
* * *
Muszę jeszcze wspomnieć o tekście Aleksandra Halla z dzisiejszej „Wyborczej”.
Otóż, pan Hall dotąd, owszem, krytykował rząd Kaczyńskich, ale niezbyt energicznie. Dziś dokonał natomiast znamiennej wolty. Pozwolę sobie przytoczyć dłuższy fragment, a do reszty tekstu odesłać do gazety lub gazety.pl.
„Twierdziłem kategorycznie - polska demokracja nie jest zagrożona. Nie podobała mi się rządząca koalicja. Moją skrajną irytację wywoływały zapowiedzi budowania IV Rzeczypospolitej i deprecjonowanie dokonań państwa polskiego po 1989 r. - ale nie miałem wątpliwości, że pozostaniemy demokracją.
Dziś mój pogląd jest inny. Oczywiście nie mam wątpliwości, że za jakiś czas odbędą się w Polsce demokratyczne wybory parlamentarne i prezydenckie. Wiem, że będą one miały charakter konkurencyjny, a głosy będą liczone uczciwie. Jednak demokracja to nie tylko procedury wyborcze, lecz także przestrzeń wolności jednostki i wspólnoty obywatelskiej. Jakobińska wizja demokracji, w której aktualna większość polityczna narzuca zdanie mniejszości i wprowadza "rządy cnoty", musi prowadzić na manowce, a - jak uczy historia - zdarza się także, że prowadzi do totalitaryzmu.
Jest dla mnie oczywiste, gdyż sam to czuję, że oddychamy atmosferą, w której jest coraz mniej świeżego powietrza. Zakres ingerencji państwa w sferę przekonań i prywatności jednostki systematycznie się zwiększa.
Każda kwestia, której zamierzam poświęcić uwagę, rozpatrywana z osobna, mogłaby nie wywoływać przesadnego niepokoju. Jednak zebrane razem tworzą obraz, nad którym nie można przejść do porządku dziennego.”
Zaskakujące, że człowiek kojarzony przeze mnie z polską (zaznaczam – polską) prawicą równie silnie, jak rządzący bracia, zatem w jakiś sposób pokrewny im, pisze tekst stawiający tak kategoryczną diagnozę. I tak zbieżną z moimi obawami.
[Należy oddać koalicji, a dokładnie PiS, że z pornografii wydają się wycofywać.]


Komentarze
Pokaż komentarze (7)