Też mi się salonowe hobby trafiło. Nie mogę się wyrwać poza krąg Trybunał Konstytucyjny - Ministerstwo Edukacji - UOKiK. Oto znów minister Giertych z kompanami dostarcza mi tematu interdyscyplinarnego, ponownie muszę zestawić słowa ministra rządu RP z Konstytucją tejże.
Onet.pl podał wczoraj pewną wieść - z powołaniem źródła, podążyłem więc na stronę „Wprost", gdzie czytam:
„Giertych daje przywileje nauczycielom katolickim
2007-04-03 15:07
Minister edukacji narodowej Roman Giertych chce dać specjalne przywileje nauczycielom pracującym w szkołach, przedszkolach i innych placówkach oświatowych prowadzonych przez Kościół - dowiedział się „Wprost".
Na mocy rozporządzenia, które zamierza wydać wicepremier, nauczyciele zatrudnieni w kościelnych placówkach będą mogli doskonalić się zawodowo na koszt podatnika. Będą dostawać też nagrody pieniężne, zarówno z funduszy tworzonych w budżetach wojewodów, jak i ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Roman Giertych zdecydował się przyznać nauczycielom przywileje na prośbę, jaką w sierpniu 2006 roku wystosował do niego sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski bp Piotr Libera. - Nie boimy się zarzutów, że faworyzujemy niepubliczne szkolnictwo kościelne. Jeśli inne podmioty prowadzące szkoły niepubliczne zwrócą się do nas z prośbą o podobne prawa, rozpatrzymy ją - usłyszeliśmy w Biurze Informacji i Promocji MEN.
W Polsce funkcjonuje ponad 250 placówek oświatowych prowadzonych przez kościelne osoby prawne (głównie zakonników). Jest w nich ponad 1,5 tysiąca etatów nauczycielskich.
Autor: Wiktor Ferfecki"
Pomysł ministra, o którym donosi powyższy tekst, nasunął mi dwa podstawowe pytania.
Po pierwsze, czy jeżeli założę szkołę, powiedzmy.. medresę.. albo jesziwę.. czy może, żeby było mniej prowokacyjnie - neutralny światopoglądowo, prounijny zespół szkół prywatnych, i złożę wniosek do ministra, będę dostawał na doskonalenie zatrudnionych przeze mnie nauczycieli środki z MEN, a rzeczeni nauczyciele będą otrzymywać nagrody, o które wniosę, z budżetu województwa? Z powyższego wynikałoby, że tak, ale jestem - nomen omen - małej wiary. Minister zastrzegł: „rozpatrzymy" prośbę innych, niż Episkopat, „podmiotów prowadzących szkoły niepubliczne".
Po drugie, czy ktokolwiek zapyta mnie, podatnika, czy mam ochotę sponsorować szkołę Przymierza Rodzin, na przykład? Nie sądzę. A ja wolałbym sponsorować neutralne szkolnictwo publiczne (co już - jako podatnik - czynię) i, jeżeli tak zdecyduję, niepubliczną szkołę Mojej Córki. Jeżeli zdecyduję, że będzie to szkoła katolicka - będę łożył na wykształcenie Mojej Córki przez kościół. Jeżeli będę jednak wolał szkołę, na przykład, Fundacji Schumanna, moje pieniądze pójdą tam właśnie.
Chciałbym przypomnieć ministrowi edukacji jeden przepis Konstytucji:
„Art. 25.
1. Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.
2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
3. Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.
4. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem Katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.
5. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami."
Pozwolę sobie przytoczyć komentarz do konstytucji autorstwa prof. Skrzydły (W. Skrzydło, „Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz", Zakamycze, 2002, wyd. IV., cyt. za Lex):
„...dotyczy on (art. 25 - przyp. MK) ważnej dziedziny życia - swobody sumienia i wyznania. Także doświadczenia przeszłości z okresu Polski Ludowej dowodziły, że w tej dziedzinie mogą zaistnieć istotne ograniczenia korzystania z tej wolności. Chodziło więc o wyraźne odcięcie się od minionych praktyk, ale i o stworzenie gwarancji przed próbami ich przywracania.
Artykuł ten dotyczy ważnej kwestii, która musi znaleźć ujęcie w normach konstytucyjnych w celu zabezpieczenia z jednej strony przed wprowadzeniem państwa wyznaniowego, z drugiej zaś państwa, które kierując się w tej dziedzinie określoną ideologią może zmierzać w kierunku państwa zwalczającego religię, propagującego ateizm."
Cytowany przepis stanowi wolność sumienia i wyznania, wywodzi się z niego jednak także zasada neutralności światopoglądowej i rozdziału kościoła (jakiegokolwiek) od państwa. Tu przywołać można zdanie W. Brzozowskiego („Konstytucyjna zasada dobra wspólnego", „Państwo i prawo" nr 11/2006): „Należy odczytywać art. 1 („Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli" - przyp. MK) w bliskim związku z art. 25 ust. 2, który mówi o bezstronności władz publicznych w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych. Tylko państwo zachowujące przymiot neutralności i zapewniające swobodę wyrażania różnych przekonań w życiu publicznym może być traktowane przez swych obywateli jako dobro wspólne."
Otóż, zestawienie przytoczonych przez „Wprost" słów ministra z osobą, poglądami i historią działalności politycznej tegoż nie prowadzi do wniosku, że celem ministerialnego pomysłu jest wsparcie ogółu szkół niepublicznych w Polsce, a jedynie szkół takich, które zdaniem urzędników ministerstwa będą spełniały ustanowione przez nich subiektywne kryteria. „Rozpatrzenie prośby" oznacza bowiem dowolną decyzję urzędnika. Równoprawność światopoglądów w tym kontekście gwarantowałby tylko automatyzm przyznawania dofinansowania, po przejściu przez wniosek procedury ograniczonej do formalnego sprawdzenia wniosku o wsparcie.
Pomysł ministra, nie pierwszy zresztą, wygląda na balon próbny, sondę mającą sprawdzić elastyczność koalicjantów i społeczeństwa w sprawie ograniczenia neutralności światopoglądowej państwa. Idzie też w podobnym kierunku, co PiSowski projekt konstytucji IV RP, zawierający preambułę odwołujacą się wyłącznie do katolickiej historii Polski i niezawierający postanowienia o bezstronności państwa w sferze sumienia i wyznania. A takie państwo nie byłoby już, jak słusznie zauważa W. Brzozowski, „dobrem wspólnym wszystkich obywateli", w tym moim.
P.S. Na stronie MEN opublikowano sprostowanie przesłane - jak sądzę- do "Wprost". Projektu rozporządzenia na stronie MEN nie znalazłem.


Komentarze
Pokaż komentarze