Krótko w skrócie: mamy nowego prezesa! Szczegóły na przykład w „Rzeczpospolitej”.
Jak było do przewidzenia, premier skorzystał z prawa, jakie daje mu obecna ustawa o ochronie konkurencji, i powołał nowego prezesa UOKiK bez konkursu. Teraz, jak już pisałem, może go trzymać na wieki wieków, nawet, jeśli nawet nie uda się wprowadzić prezydenckiej zmiany.
Jak również było do przewidzenia, premier powołał na to stanowisko nieznanego szerzej człowieka, którego podstawową cechą jest to, że go premier zna. Przyznać należy, że prezes Niechciał zna się na ekonomii (dokładniej, to na mikroekonomii, i to teoretycznie) i ma doświadczenie w pracy w instytucji regulującej rynek (KNUiFE). Nie ma jednak doświadczenia z zakresu konkurencji, zwłaszcza wiedzy prawniczej. Należy jednak zauważyć również, że zna dwa razy więcej języków obcych, niż były prezes Banasiński.
Powołanie Marka Niechciała jest pewnym zaskoczeniem. Jego nazwisko nie pojawiło się na giełdzie, stawiano na posła Zawiszę, który od miesięcy recenzował prezesa Banasińskiego, a i epitafium w imieniu PiS mu po odwołaniu postawił. Powstrzymanie się premiera od aż tak politycznej nominacji należy mu zapisać na plus.
To nie koniec sagi, acz został nam właściwie już tylko epilog, choć może mieć on kilka rozdziałów. Czy pan Niechciał okaże się odpowiednim prezesem? Czy prezydentowi uda się przekonać Sejm do zmiany wadliwej ustawy? Czy Platforma znów sprzeciwi się arbitralności premiera w powoływaniu prezesa? Czy ktokolwiek zauważy, że ta zmiana jest i tak niepotrzebna? Już niedługo dalsze odcinki.


Komentarze
Pokaż komentarze