Otóż, poczułem się jak idiota. A dokładniej, poczułem się potraktowany jak idiota.
Tytułem wstępu: jeżeli ktoś życzyłby sobie zestawić wersję „Małej Brytanii" nadaną w TVP2 z oryginałem, bardzo proszę (jednak uwaga - jeżeli żarty z gejów z koloratkami mogą kogoś urazić, niech nie sprawdza tych linków):
Zastanawiam się nad zakupem - na wszelki wypadek - „Latającego Cyrku Monty Pythona", wydanego ostatnio sezonami na DVD. Pełnometrażówki też kupię, póki można je dostać w pełnej wersji. Bo jeszcze TVP, gdyby zechciała je w ramach pluralizmu emitować, zdecyduje się je ciąć, co byłoby bolesne (na przykład w „Świętym Graalu", czy „Żywocie Briana").
Bardzo proszę, aby publiczna telewizja darowała sobie „decydowanie się na usunięcie scen, które w naszej kulturze mogłyby budzić kontrowersje", nawet uzasadniając cięcia nieszczęśliwym stwierdzeniem, że "to, co jest dopuszczalne w brytyjskiej telewizji publicznej, może razić polskich widzów" (cyt. za „Rzeczpospolitą"). Nie uważam polskiego widza za pozbawionego poczucia humoru kretyna. Już na pewno nie uważam za takiego widza, który decyduje się obejrzeć "Małą Brytanie". Sądzę również, że widz zechciałby (i umie) sam ocenić, co chce oglądać. Ja, na ten przykład, nie oglądam - z różnych powodów - „M jak Miłość", Pospieszalskiego i „Misji specjalnej". Za to „Małą Brytanię" chętnie oglądałbym (w całości) gdybym nie miał z reguły innych zajęć w czasie jej emisji. Proszę też, by TVP nie ingerowała w inne programy, w tym, na przykład, wspomnianych powyżej największych przedstawicieli obrazoburczego angielskiego humoru.
Z góry dziękuję.
A o Borowskim we wczorajszej „Wyborczej" i o zmianach w kanonie w lektur dumam sobie oddzielnie. O wnioskach nie omieszkam zawiadomić.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)