„Z utęsknieniem czekam na kolejnego premiera, który wreszcie (...) zacząłby - ot tak, po prostu - rządzić."
Zastanowiłem się. Bo nie widzę choćby promyka nadziei na takiego premiera.
Póki co, zakładając, że wybory rzeczywiście się odbędą, wszystko wskazuje, że nie ma szans ani na rząd inny, niż koalicyjny, ani na sensowną koalicję. Platforma już, zamiast, żeby nadążyć za największym przeciwnikiem, grać w kampanię, dzieli skórę na niedźwiedziu, niczym na billboardach z „premierem z Krakowa" (nie pamiętają chyba porażki sprzed dwóch lat). Co gorsza, nie ma ona (rzeczona Platforma) pomysłu ani na siebie, ani na rządzenie. Jedyna nadzieja w tym, że ewentualnie mieliby pomysł, a i to pod warunkiem, że wybory by wygrali w pełni, czyli uzyskali możność powołania rządu bez żadnej przystawki - czego nie wróżę, na posprzątanie po PiS.
Á propos - jedyna koalicja, jaką mogą panowie i panie z PO dopuścić, to reanimowany (a właściwie wykopany z grobu - razem z zapaszkiem zgnilizny) pomysł na POPiS, czego dowodzą ostatnie wypowiedzi choćby rzeczonego krakowskiego premiera (mimo szczerych chęci, a nawet pewnej dozy poparcia, nie wyobrażam sobie koalicji z LiD - do którego to ugrupowania jeszcze wrócę). PiS, z kolei udowodnił, że ani współ-, ani rządzić nie umie i lepiej niech się nie zabiera.
LiD (obiecałem, więc wracam), dla odmiany, dzięki SLD wyciągającemu z lamusa takie typy, jak Miller, który powinien zostać w tymże lamusie zamurowany na wieki wieków amen, traci sympatię wszystkich, którzy - nie czując żadnego związku z tą partią - mieli ochotę na LiD zagłosować (abstrahując całkowicie od ich sondażowych szans na odegranie większej roli).
Zastanowiłem się więc, a nie uzyskawszy odpowiedzi od samego siebie liczę na odpowiedź Pawła Wrońskiego - kto, Pana zdaniem, miałby być takim premierem, który - czego też wyglądam, acz raczej beznadziejnie - zechciałby, i mógł, po prostu rządzić. Ja, niestety, ani kandydata, ani choćby środowiska, w którym możnaby szukać, nie widzę.
Pomocy?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)