Archiwum prywatne: Nikola Bartůšek
Archiwum prywatne: Nikola Bartůšek
Marcin Kujawa Marcin Kujawa
30
BLOG

KOLONIALNY KAC I BIUROKRATYCZNY PARALIŻ.

Marcin Kujawa Marcin Kujawa Polityka Obserwuj notkę 0
EUROPEJSKA STRATEGIA W AFRYCE: KOLONIALNY KAC I BIUROKRATYCZNY PARALIŻ. MOCNE SŁOWA CZESKIEJ EUROPOSŁANKI Unia Europejska w Afryce wciąż działa jak zakładnik dawnych potęg kolonialnych, zbyt ociężała, by konkurować z gigantami – ostrzega Nikola Bartůšek, czeska eurodeputowana i członkini Komisji Spraw Zagranicznych. W rozmowie bez znieczulenia Bartůšek punktuje kulejące zaangażowanie Brukseli na Czarnym Lądzie. Jej diagnoza jest bezlitosna: unijna strategia jest wciąż uwiązana na smyczy interesów stolic takich jak Paryż, co uniemożliwia budowanie partnerskich relacji.

Europosłanka ostrzega: powolne procedury i „ideologiczny gorset” wiążą ręce europejskiemu biznesowi i misjom bezpieczeństwa. Efekt? Bardziej zwrotni gracze – Chiny, Turcja czy USA – zajmują nasze miejsce. Unia musi przejść „od deklaracji do dostarczania wyników” i pragmatycznie używać narzędzi takich jak Global Gateway. W przeciwnym razie staniemy się tylko tłem na kontynencie kluczowym dla przyszłości Europy.


Strategia UE w Afryce jest nadal w dużej mierze determinowana interesami byłych potęg kolonialnych, głównie Francji – co dobitnie pokazał kryzys w Sahelu. Dlaczego Unia jest tak powolna i niechętna w budowaniu równych partnerstw z kluczowymi graczami, jak RPA, Nigeria czy Etiopia, woląc działać „przez Paryż” lub Londyn? Czy to właśnie to uzależnienie nie sprawia, że przegrywamy z USA, Chinami, a nawet Turcją w kwestii elastyczności i pragmatyzmu?


Nikola Bartůšek: Nie zgadzam się z narracją, że Europa „traci” Afrykę na rzecz Chin czy Turcji. Afryka to nie gra o sumie zerowej, a UE pozostaje największym partnerem handlowym, inwestorem i donatorem. To, co oferuje Europa, to długoterminowa stabilność, dostęp do rynku i partnerstwo oparte na zasadach, a nie na krótkowzrocznych, transakcyjnych układach.

Mówiąc to jednak wprost: UE musi przyznać, że niektóre z jej procesów wewnętrznych są ślamazarne i zbyt często kształtowane przez historyczne przyzwyczajenia, a nie dzisiejsze realia geopolityczne. Poleganie na starych, „postkolonialnych” kanałach komunikacji ogranicza naszą elastyczność i percepcję, nawet jeśli nie definiuje całej polityki Unii.


Biorąc pod uwagę agresywną ekspansję pozaeuropejskiego biznesu w Afryce, jakie konkretne instrumenty ma UE, by zachęcić nasz sektor prywatny do działania i zrównoważyć rosnące wpływy innych graczy, w tym USA?


Unia ma już potężne, ale wciąż niewykorzystane działo: inicjatywę Global Gateway. Jeśli chcemy, by europejskie firmy były obecne i konkurencyjne w Afryce, musimy przejść od pięknych deklaracji do konkretnych czynów.

Global Gateway może dać biznesowi dokładnie to, czego potrzebuje: mechanizmy podziału ryzyka, gwarancje inwestycyjne i wsparcie dla strategicznych projektów w energetyce, transporcie czy cyfryzacji. To są obszary, gdzie Europa ma know-how, a Afryka – potrzeby.

Ale uwaga: żeby to zadziałało, system musi być pragmatyczny, szybki i nastawiony na zysk ekonomiczny, a nie obciążony nadmierną biurokracją czy ideologicznymi warunkami wstępnymi. Europejskie firmy nie mogą konkurować, jeśli mają związane ręce przepisami, które inni gracze po prostu ignorują.

Jeśli wdrożymy to poprawnie, Global Gateway stanie się realną alternatywą, wzmacniając naszą obecność gospodarczą i broniąc strategicznych interesów Europy.


Jak Parlament Europejski ocenia działania administracji USA – takie jak naloty w Nigerii czy zawieszenie pomocy dla Somalii – z perspektywy poszanowania suwerenności państw afrykańskich? Czy taka polityka nie podważa zasad, które UE głosi?


Bądźmy precyzyjni i trzymajmy się faktów. Amerykańskie naloty w Nigerii z końca grudnia 2025 roku były skoordynowane z nigeryjskim rządem. Z perspektywy suwerenności to kluczowa różnica. Działań podjętych za zgodą państwa nie można zrównywać z interwencją narzuconą z zewnątrz.

Niemniej jednak Parlament Europejski konsekwentnie wspiera multilateralizm. Działania wojskowe, nawet te uzgodnione, nigdy nie zastąpią długoterminowych rozwiązań politycznych i budowania lokalnych instytucji.


W kontekście powtarzających się deklaracji USA o gotowości do nalotów na terrorystów w Afryce – czy Parlament nie uważa tego za element strategii wypierania tradycyjnych europejskich partnerów (jak Francja) z Sahelu? Jak w tym świetle ewoluują unijne misje?


Byłabym ostrożna z tezą, że działania USA to celowa strategia wypierania Europy. Prawdziwym problemem dla Europy nie jest obecność Stanów Zjednoczonych, ale skuteczność i wiarygodność naszego własnego zaangażowania. Jeśli europejskie misje są postrzegane jako powolne, przerośnięte biurokratycznie lub oderwane od rzeczywistości w terenie, to naturalne, że tworzy się luka, w którą wchodzą inni.

Misja UE w Sahelu musi ewoluować w stronę jasnych, realistycznych celów i silniejszego dialogu z krajami gospodarzami, zamiast narzucania zewnętrznych modeli. Europa nie powinna konkurować na symbole, ale skoncentrować się na byciu partnerem, który jest wiarygodny, pragmatyczny i okazuje szacunek lokalnym realiom.


Patrząc na sumę zdarzeń – od umów energetycznych, przez akcje militarne, po politykę wizową – czy Parlament nie widzi w działaniach USA systemowej strategii, celującej nie tylko we Francję czy Wielką Brytanię, ale w osłabienie wpływów całej UE? Jakiej strategii potrzebujemy w odpowiedzi?


Ponownie – byłabym ostrożna z interpretowaniem każdego ruchu jako celowego ataku na Europę. Prawdziwym wyzwaniem dla UE nie jest to, kto działa szybciej czy głośniej, ale to, czy Europa sama potrafi działać skutecznie.

Nie możemy jednak pozwolić sobie na bierność. Aby utrzymać wpływy, UE potrzebuje kompleksowej, niezależnej strategii. Oznacza to wspieranie krajów afrykańskich tam, gdzie one same chcą naszego zaangażowania, oraz powiązanie zachęt – takich jak mobilność czy handel – z konkretną współpracą w zakresie bezpieczeństwa i migracji.

Krótko mówiąc: odpowiedź Europy nie może być reaktywna względem USA. Musi być proaktywna i łączyć twardą obronę europejskich interesów z ofertą długofalowego partnerstwa. Tylko tak wzmocnimy naszą rolę jako zaufanego gracza, zamiast zostać zepchniętym na boczny tor.


Jak polityka USA, np. wprowadzenie kaucji wizowych dla obywateli 24 krajów Afryki, wpływa na wizerunek Zachodu? Jak UE może się od tego odciąć i pokazać jako bardziej przewidywalny partner?


Unia Europejska musi postawić sprawę jasno. Mamy własną politykę wizową i ma ona służyć przede wszystkim interesom europejskim.

Bycie wiarygodnym partnerem nie oznacza bycia naiwnym. Przeciwnie – UE powinna wykorzystywać politykę wizową jako strategiczną dźwignię, zwłaszcza w obszarze nielegalnej migracji. Ułatwienia wizowe nie mogą być bezwarunkowe.

Kraje, które odmawiają współpracy przy readmisji i nie przyjmują z powrotem swoich obywateli niemających prawa pobytu w Europie, nie powinny korzystać z łatwego dostępu do unijnych wiz.

Jednocześnie Unia powinna wyraźnie nagradzać współpracę. Tam, gdzie partnerzy afrykańscy aktywnie zapobiegają nielegalnej migracji, Europa powinna oferować bardziej elastyczne i legalne ścieżki mobilności.


Po tym, jak porozumienie pokojowe dla DRK, wynegocjowane przez USA, zostało szybko złamane, prowadząc do katastrofy humanitarnej – jakie wnioski wyciąga UE co do skuteczności amerykańskiej mediacji i jak planuje wzmocnić własną rolę dyplomatyczną?


Tak jak wspomniałam wcześniej: podejście Europy musi być oparte na zasadach, proaktywne i strategiczne, a nie reaktywne. Działając konsekwentnie, szanując suwerenność i oferując przewidywalne partnerstwo, UE może potwierdzić swoją pozycję jako skutecznego mediatora – takiego, któremu afrykańscy partnerzy mogą zaufać, by zapobiec kolejnym kryzysom humanitarnym i politycznym.

Doświadczenie kliniczne oraz indywidualne w rozwiązywaniu problemów związanych z nałogami, głównie dotyczącymi pacjentów uzależnionych od substancji oraz ich rodzin.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka