Dlaczego obecnie w polskim parlamencie nie ma żadnej formacji wprost odwołującej się do tradycji endeckiej? Na to pytanie szuka dzisiaj odpowiedzi zapewne wielu ludzi, którym bliska jest myśl narodowa. Tym bardziej jest to dziwne, gdy przypomnimy sobie, że przed II wojną światową i okresem komunistycznego zniewolenia obóz narodowo-demokratyczny był najbardziej licznym ruchem politycznym, cieszącym się szerokim poparciem Polaków.
Najbardziej oczywistą odpowiedzią na pytanie dlaczego jest tak a nie inaczej, jest stwierdzenie, że lewicowo-liberalne tzw. mainstreamowe media są wrogo nastawione do narodowców. Jest w tym sporo prawdy. Telewizja, większość najważniejszych dzienników i czasopism politycznych albo całkowicie pomija temat polskiego ruchu narodowego albo też w krzywdzący sposób przedstawia go w bardzo negatywnym świetle. W ataku na narodowców przoduje niewątpliwie redagowana przez Adama Michnika „Gazeta Wyborcza”. W dzienniku tym wielokrotnie działacze organizacji niekryjących swych endeckich korzeni byli oskarżani o sympatie neofaszystowskie. Dowodem na takie skłonności według dziennikarzy „Wyborczej” są na przykład zdjęcia, gdzie kilku członków Młodzieży Wszechpolskiej podnosi prawą rękę wykonując pozdrowienie rodem ze starożytnego Rzymu, a które według intelektualistów z gazety Michnika oznacza jednoznacznie odwołanie się do Hitlera. Rozwiązaniem na taki niekorzystny dla narodowców stan rynku medialnego w Polsce jest stworzenie własnego liczącego się dziennika, czasopisma a najlepiej kanału telewizyjnego. Nie da się jednak tego zrobić bez odpowiednio nasilonej akcji reklamowej, która wymaga wielkich nakładów pieniężnych. W polskim ruchu narodowym nie widać jednak niestety bogatych sponsorów, którzy byliby skłonni włożyć środki w tak ryzykowny projekt, ponieważ przełamanie trwającego ponad 20 lat dyktatu lewicowo-liberalnego salonu byłoby zadaniem niezwykle trudnym. Istnieje co prawda kilka dzienników i czasopism, które odwołują się w mniejszym lub większym stopniu do myśli narodowej, ale mają charakter marginalny i nie mają szans dotrzeć do szerszej masy odbiorców.
Brak pieniędzy to jeden z głównych problemów z jakimi boryka się ruch narodowy w Polsce. Kiedy w 2004 r. LPR w wyborach do Parlamentu Europejskiego uzyskało znakomity wynik 16%, zajmując drugie miejsce za Platformą Obywatelską, a rok później osiągając dobry wynik wyborach parlamentarnych, pozwalający na współtworzenie rządu, wydawało się, że dla narodowców rozpoczyna się złoty okres. Dzięki przekroczeniu progu wyborczego Liga Polskich Rodzin przez kilka lat otrzymywała subwencje, stanowiące niezwykle ważną cześć jej budżetu i pozwalające prowadzić kampanie propagandowe. Taki stan rzeczy skończył się jednak na jesieni 2007 r., kiedy to odbyły się przyspieszone wybory zakończone klęską Ligi, czego wynikiem była utrata dofinansowania z budżetu państwa, a także odejście z partii jej liderów na czele z prezesem Romanem Giertychem, co zepchnęło LPR na margines sceny politycznej. Powodów porażki Ligi było wiele. Jednym z nich, być może i najważniejszym, był bezpardonowy atak mainstreamowych mediów na czele ze wspomnianą już „Gazetę Wyborczą” starających się ośmieszyć LPR wykazując zaściankowość, ignorancję i ciemnotę członków tej partii. Najbardziej atakowano osobę Giertycha, pełniącego funkcję Ministra Edukacji Narodowej. Bardzo ostro i niesprawiedliwie krytykowany był jego program „Zero tolerancji dla przemocy w szkole”, który zrywał z dominującą od początku lat 90. zasadą bezstresowego wychowania, która doprowadziła do wzrostu patologii w polskich szkołach. Były także błędy własne. Jak się okazało największym błędem politycznym LPR-u było zawiązanie koalicji rządowej z PiS-em. Giertych wierzył w dobre intencje Jarosława Kaczyńskiego i chciał wspólnie z nim i Samoobroną, której głosów brakowało do sejmowej większości naprawiać państwo polskie. Kaczyński dążył jednak do samodzielnej władzy, „połykając” swoich koalicjantów. Był to czas kiedy według Giertycha służby specjalne, przede wszystkim nowo powstałe Centralne Biuro Antykorupcyjne, były wykorzystywane do szukania „haków” na polityków Samoobrony, LPR-u, a także partii opozycyjnych. O jawnie politycznych działaniach służb świadczy m.in. fakt rewizji w mieszkaniach osób zaangażowanych w kampanię wyborczą Ligi Polskich Rodzin. Giertych wielokrotnie mówił o tym, że decyzja Ligi o głosowaniu za wcześniejszymi wyborami była podyktowana wzrostem tendencji autorytarnych u Jarosława Kaczyńskiego. Być może więc ówczesny prezes LPR-u uratował w tamtym czasie polską demokrację.
Inną istotną bolączką, z którą boryka się ruch narodowy w Polsce jest brak charyzmatycznych liderów. Nie mówię to o tym, że brakuje osoby na miarę Dmowskiego, bo być może takiej klasy polityka w Polsce już nie będzie nigdy. Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że takim przywódcą na długie lata będzie Roman Giertych, który był obok swojego ojca najbardziej rozpoznawalnym politykiem narodowym w Polsce. Giertych jednak po klęsce w wyborach w 2007 r. postanowił odejść z bieżącej polityki i skupić się na działalności adwokackiej. Wydaje się, że wydarzenia z lat 2005-2007 zniechęciły go do bycia na pierwszym froncie walki politycznej. Znakomicie sobie on radzi obecnie jako gość programów publicystycznych, gdzie dokonuje analizy aktualnych wydarzeń i na razie nie widać u niego chęci do angażowania się w jakiś nowy projekt. Jeśli nie Giertych to kto? Prezesem LPR-u, czy może raczej tego co po tej partii zostało, jest obecnie Witold Bałażak. Wydaje się jednak, że nie jest to polityk potrafiący zbudować wokół siebie silny front polityczny. Wielu upatruje nadziei w prezesie Prawicy Rzeczypospolitej Marku Jurku, będącym niezwykle doświadczonym i ideowym politykiem. To właśnie wartości, którym jest wierny od zawsze, były przyczyną jego odejścia z PiS-u. Najbardziej widoczny na różnego rodzaju narodowych manifestacjach jest jednak Janusz Korwin-Mikke, ale wizję jego jako nowego Romana Dmowskiego trzeba uznać za polityczne science-fiction.
Wymieniłem tutaj tylko najbardziej ważkie problemy polskiego ruchu narodowego. Czy wobec tylu trudności jest zatem nadzieja na odrodzenie się myśli endeckiej? Mimo wszystko uważam, że tak i widzę ją w młodym pokoleniu. W wielu młodych angażujących się w różne narodowe inicjatywy widzę bowiem duży potencjał, ideowość i gorący patriotyzm. Nie zgadzają się oni na otaczającą ich rzeczywistość, którą chcą zmieniać. Mam nadzieję, że chociaż niektórzy z nich staną się liderami, którzy ponownie wprowadzą ideę narodową na polityczne salony.
Marcin Rezik


Komentarze
Pokaż komentarze (6)