„Katyń” Andrzeja Wajdy okazał się dla hollywoodzkich sędzin i sędziów niegodzien złotego posążka o wyglądzie ZMP-owca na pochodzie 1-majowym. Wajdzie Oscar nie był, co prawda, i tak potrzebny (ma już jednego), natomiast szkoda trochę światowego rozgłosu, jaki zwiększyłby wiedzę o tej zbrodni.
Wyraźnie trzeba jednak powiedzieć, że stało się tak z winy samych Polaków, którzy najwyraźniej, zapatrzeni we własne podwórko, nie widzą, co modne i niemodne jest na wschodnim i zachodnim wybrzeżu. Popełniono gafę, a gafa to, niestety, nie gala.
Wydaje się, że człowiek o takiej wyobraźni i z bagażem dekad doświadczeń, jak Andrzej Wajda, powinien w porę dostrzec, jak gigantyczne faux pas popełnia. Przy istniejącej technice komputerowej oraz wielkim entuzjazmie i poświęceniu ekipy (Artur Żmijewski na pewno nie zdążył się jeszcze ogolić…) dokonanie małej, ale znaczącej poprawki w scenariuszu, ułatwiłoby sprawę. Chodzi oczywiście o sprawców. Zamiana sowietów na nazistów spowodowałaby, że „Katyń” pasowałby doskonale do obowiązującego w Hollywood obrazu II wojny światowej. Zamiast tego, Wajda, kierując się wschodnioeuropejskimi resentymentami, szwarccharakterami uczynił armię czerwoną i pana Józefa, którzy przecież „pokonali Hitlera”, i tym samym wszystko zostało im wybaczone. Andrzej Wajda zapomina, że jeszcze w 2005 roku w Hollywood powstał film „Good Night and Good Luck” Georga Clooneya, niegdyś tylko amanta, obecnie również reżysera, snobującego się na lewostronny odlew Mela Gibsona. W okolicach Beverly Hills ciągle bowiem trwa zła pamięć o „chorym z nienawiści” senatorze McCarthym i o „chorych z miłości” do Stalina – jego nieszczęsnych ofiarach, czyli w dużej mierze ludziach amerykańskiego filmu i telewizji. Miłość lat młodości zawsze jest piękna i wara Wajdzie od pięknych wspomnień. Stary koń, a tego akurat nie wiedział.
W jednej z wielkich sieci, sprzedających płyty DVD, film Clooneya kosztuje od pół roku 10 polskich zlotych. Za dużo. Przynajmniej o dychę.
PS. Wyrazy współczucia dla internautów, głosujących elektronicznie na jakiejś amerykańskiej stronie i rozsyłających po Polsce SMS-y w tej sprawie. Może następnym razem dadzą sobie spokój.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)