Marcin Sawicki Marcin Sawicki
43
BLOG

Dwadzieścia lat nieprzerwanego szczęścia

Marcin Sawicki Marcin Sawicki Polityka Obserwuj notkę 14
Najsłynniejszy lek przeciw depresji, „Prozac" ma już dwadzieścia lat. Pigułka szczęścia dla jednych jest symbolem postępu naukowego, dla innych syndromem groźnych procesów kulturowych. Firma Eli Lilly zarabiała na specyfiku podobno ok. miliarda dolarów rocznie, a w momencie gdy straciła patent, jej wartość na giełdzie spadła o 35 miliardów dolarów. „Prozac" zrobił oszałamiającą karierę, choć słowa „oszałamiająca" nie należy traktować dosłownie. Lekarze chętnie przepisywali go pacjentom właśnie dlatego, że w odróżnieniu od innych leków, nie wywoływał efektów ubocznych w stylu otępienia czy  wahań wagi ciała. W płynie lub w pigułkach, „Prozac" zaczął być podawany także małym dzieciom (do 5-ego roku życia) oraz... psom! Łykały go gwiazdy, powstawały nawet filmy oraz zespoły muzyczne ze słowem „Prozac" w nazwie. Jednocześnie też społeczeństwo zaczęło dostrzegać problem depresji. Choroba ta stała się tematem z kolorowych magazynów, motywem przetwarzanym w kulturze masowej na różne sposoby. Warto zapytać, co o dzisiejszych społeczeństwach mówi fakt tak wielkiego popytu na „Prozac" oraz podobne leki? Nie chcę tu pisać o społeczeństwie wyalienowanych, samotnym tłumie bez Boga albo skazanym na niewolę wielkich korporacji. Dla mnie typowa dla dzisiejszej mentalności jest postawa, nazwijmy ją, rozwydrzonego klienta.Rozwydrzony klient to taki ktoś, kto nie ma czasu, nie interesują go żadne obiekcje i domaga się wykonania usługi natychmiast. N-A-T-Y-C-H-M-I-A-S-T!! Komputer musi się uruchamiać szybciej niż w jedną minutę. Konieczność odczekania w samochodzie na światłach staje się torturą, co potwierdza obserwacja ulic w wielu polskich miastach. Młodzi po studiach żądają od razu wysokiej pensji i chcą natychmiastowego sukcesu. Zamiast analizować problem, wolimy od razu jego rozwiązanie. Znajomy nauczyciel w liceum odpowiadał mi zrezygnowany, że za każdym razem gdy zaczyna przedstawiać uczniom nową lekturę zadają pytanie - czy to będzie na maturze? Nie? To nie chcemy wiedzieć. Szkoda czasu.Przestajemy akceptować to, co kiedyś było wpisane w naturę życia, czyli bezradność wobec niektórych kwestii. Może większa cierpliwość i zgoda na to, co niesie los u naszych przodków brały się stąd, że niegdyś umrzeć można na zwykłe przeziębienie, wielka woda przychodziła co wiosnę a wielkie budowle - tak jak katedra w Kolonii, która powstawała ok. 600 lat - rosły wolniej niż drzewa.Jedna z klasycznych teorii socjologicznych, autorstwa Durkheima a dotycząca samobójstw, zwraca uwagę na spadek ich liczby występujący w czasach dużej mobilizacji społecznej i zwartości. Jej potwierdzeniem jest wahnięcie w statystykach, które wystąpiło w 1981 roku, gdy Polska przestraszona wojskiem na ulicach „wzięła się za ręce".  Podążając więc tym tropem, należałoby powiedzieć, że im gorzej tym lepiej. A im lepiej, tym więcej depresji na świecie.Potrzebujesz „Prozacu"? Gratulacje! To znaczy, że zapewne głód, śmierć i więzienie Ci nie grożą.  PS.Państwo wybaczą te quasi-filozoficzne refleksje. Jakoś tak w czasie deszczu mnie naszło ;-)

Najbardziej lubię czytać oraz słuchać ludzi o innych poglądach. To po prostu najciekawsze. Jaki sens z wysłuchiwania kogoś, kto ma to samo zdanie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka