Marcin Sawicki Marcin Sawicki
40
BLOG

Prysznic a sprawa polska

Marcin Sawicki Marcin Sawicki Polityka Obserwuj notkę 13
Jaki jest związek między prysznicem a ważnymi zamiarami polskiej dyplomacji? Już tłumaczę.
Wyłączyli mi na cztery ciepłą wodę. Powiedzą Państwo, że w taki upał ciepła woda niepotrzebna. No, fakt. Da się bez niej żyć, ale biorąc prysznic w zimnej, człowiek skraca ten czas do absolutnego minimum, co jednocześnie nie pozwala przemyśleć rozmaitych ważnych spraw, o których pod strumieniem letniej wody myśli się najprzyjemniej. Na szczęście od wczoraj wieczorem znów nie muszę dygotać w kabinie, obawiając się, że ją rozbiję. Myję się oraz myślę dłużej, jeśli więc Państwo pozwolą, podzielę się paroma spostrzeżeniami na temat polskiej dyplomacji a poczynionymi pod prysznicem.
Trzeba osłabić Niemców. Takie założenie stoi u podstaw strategii polskiej dyplomacji negocjującej system głosowania w Radzie UE. Zarówno p. minister Fotyga jak i bracia Kaczyńscy wprost nazywają ten cel, wspominając naszych zachodnich sąsiadów w każdej prawie publicznej wypowiedzi dotyczącej zamiarów Polski.W dużym skrócie chodzi o to, jaką będziemy mieli siłę głosu oraz z iloma krajami będziemy musieli zawiązywać koalicję, aby blokować na przykład niekorzystne dla nas akty prawne (i zdaje się kandydatury ważnych urzędników też). Im mniejsza jest siła, oraz ta liczba potencjalnych koalicji blokujących, tym większa szansa na to, że w razie potrzeby nie uda się Polsce zrealizować swoich zamierzeń. Symptomatyczne jest natomiast to, że otwarcie dziś polska dyplomacja wymienia Niemcy, jako najważniejszego potencjalnego przeciwnika w tej grze o głosy oraz późniejszego grze o władzę. Arcyciekawy artykuł na ten temat w Międzynarodowym Przeglądzie Politycznym ---> TU.Faktycznie, polityka poprzedniego kanclerza Schroedera oraz jego daleko idące zbliżenie z Putinem pozwalały sądzić, że o ile nawet same Niemcy nie będą automatycznie nieprzychylne każdej polskiej propozycji, to zbyt łatwo i zbyt chętnie dadzą się wykorzystać Rosji w jej zamiarach osłabienia pozycji Polski w ramach UE. Angela Merkel zademonstrowała już nowe podejście do spraw wschodnich, schładzając dość mocno klimat relacji niemiecko-rosyjskich, ale nie ma powodu zakładać, że w tej mierze coś na stałe i fundamentalnie się zmieniło. Wielki kompleks, który mają Niemcy względem Rosji, wynikający zarówno z przegranej w Drugiej Wojnie Światowej jak i poczucia winy za zbrodnie dokonane na obywatelach radzieckich - to wszystko przecież nie zniknie ot, tak. Niemniej jednak konstatacja tego stanu rzeczy oznacza, że ewentualny sukces Polski w batalii o system ważenia głosów, powinien się stać zaczątkiem, kto wie czy nie równie ważnego działania.Byłoby klęską Unii Europejskiej, gdyby jej spójność oraz efektywność działań miały swoje podstawy tylko w procedurach. Tak samo jak klęską każdego społeczeństwa, czy dowolnego zbioru indywiduów obdarzonych wolną wolą jest stan, w którym wspólnie działają one tylko dlatego, że muszą lub tak nakazują jakieś procedury. W tym sensie Polska też powinna być zainteresowana, aby dowolne propozycje dotyczące ważenia głosów nie były odebrane w różnych krajach UE jako efekt głupiego uporu czy antyniemieckiej fobii - przez samych Niemców także! Dobrze więc, że w polskiej debacie publicznej nie pojawiły się głosy by od razu straszyć UE groźbą weta. Premier i prezydent też, na szczęście, o tej możliwości mówią jako o jednym ze scenariuszy a nie jedynym możliwym w razie odrzucenia polskich propozycji.Jeśli trafnie identyfikujemy Niemców, jako najbardziej kłopotliwego członka Unii Europejskiej, to warto spróbować zmienić ten stan w możliwie dalekim stopniu. Inicjowanie przez Polskę debat i spotkań międzynarodowych, z udziałem państw, które uważamy za istotne z punktu widzenia polskich interesów oraz formalnie zaangażowanych w sprawy kluczowe dla nas, to zaledwie jeden z wielu kroków, które można wykonać. Stała obecność ważnych i kompetentnych przedstawicieli Polski, klarownie wykładających polskie interesy podczas rozmaitych szczytów (jak ten ostatni w Genewie, który zlekceważyliśmy), oraz zainteresowanie naszym wizerunkiem poza granicami to inne możliwe i niekłopotliwe posunięcia.Zmagania o tzw. pierwiastek już trwają i oby zakończyły się sukcesem Polski a nasi dyplomaci mieli powód do otwarcia szampanów (zapewne drogich!). Ale zanim jeszcze korki z tych szampanów odpadną na ziemię, warto się zabrać za kolejne wyzwanie.
Na przykład: poprawa pozycji naszego kraju w UE poprzez działania na rzecz autentycznego konsensusu a nie tylko proceduralnego.

Najbardziej lubię czytać oraz słuchać ludzi o innych poglądach. To po prostu najciekawsze. Jaki sens z wysłuchiwania kogoś, kto ma to samo zdanie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka