Marcin Sawicki Marcin Sawicki
58
BLOG

Zachwyt nad niedolizanym cukierkiem

Marcin Sawicki Marcin Sawicki Polityka Obserwuj notkę 34
Pewnie umknęło Państwa uwadze, że trwa „wielka akcja gwiazd", co ogłosiło na swojej okładce pismo „Gala". Ja też żyłbym w słodkiej nieświadomości, gdyby nie to, że mam nawyk bezmyślnego przeglądania gazet stojąc w kolejce do kasy w osiedlowym sklepiku.   Oczywiście, jak 99% mężczyzn z przyjemnością studiuję od czasu do czasu prasę kobiecą, ale zazwyczaj odbywa się to w akompaniamencie krzyków zza drzwi, gdy czekam na swoją kolej u dentysty lub innego oprawcy w białym fartuchu. Swoisty eskapizm magazynów typu „Gala", „Elle" czy „Viva!", zajmujących się wyłącznie tematami kto i z kim, i gdzie oraz w co byli ubrani, lub wyliczających 99 sposobów na udany seks, pomaga wtedy zapomnieć o tym, co za chwilę się wydarzy.
I tym razem było podobnie, choć wokół była nie poczekalnia lecz sklepik, a jedyna nieprzyjemność mnie czekająca dotyczyła konieczności rozstania się z pięcioma złotymi czyli należnością za zakupy.
Napis na okładce wspomnianej „Gali" głosił: WIELKA AKCJA! GWIAZDY ODDAJĄ... Tu częściowo był zasłonięty, ale ja koniecznie chciałem dowiedzieć się, co oddają gwiazdy. Trzeba wiedzieć, skoro ta akcja jest taka WIELKA! Bezwiednie wystąpiłem z kolejki, odsunąłem gazety i doczytałem napis do końca. WIELKA AKCJA! GWIAZDY ODDAJĄ SUKIENKI!*Przyznam, że zdębiałem i odleciałem, jak u dentysty. W trakcie czytania mózg dopowiadał mi wiele innych zakończeń czytanego tekstu. Sądziłem, że gwiazdy oddają nerki, szpik kostny lub przynajmniej czas wolny, by swoimi szczypcowatymi tipsami zbierać śmiecie w lesie, dając w ten sposób dobry przykład. A tu, sukienki! Piętnaście aktorek, w tym niektóre z gatunku tych „znanych i sławnych ale proszę przypomnieć jak ma Pani na nazwisko" zdecydowało się oddać swoje ulubione sukienki, które następnie zostaną na specjalnej aukcji zlicytowane.Uzyskane w ten sposób pieniądze posłużą Fundacji im. Darii Trafankowskiej. Żeby było jasne! To fajnie, że ktoś ma ochotę przypominać o podobno niezwykłej osobie, jaką była Daria Trafankowska. Piszę podobno, bo sam jej nie znałem. To jeszcze fajniej, że dzieje się to poprzez istnienie fundacji. Ale nazywanie czynności oddawania sukienek czynem WIELKIM dowodzi zanurzenia w dość hermetycznym świecie. Biorąc pod uwagę inne (Dziennik.pl, kozaczek.pl) relacje medialne widać, że stało się dzięki egzaltacji osoby wymyślającej tytuły w piśmie "Gala".Mam też podejrzenie, że to zaledwie jeden kamyczek lawiny. Patrząc na histerię, jaką wywołują znane osoby (tzw. celebryci) w krajach, gdzie komercja miała więcej czasu by poczynić spustoszenie w umysłach, sposób stawiania sprawy jak ten, wyżej zaprezentowany, jawi się jako niewinne działanie. W Wielkiej Brytanii tabloidy czy pisma plotkarskie gotowe są nazwać "sensacją stulecia" zmianę fryzury jakiegoś ulubieńca tłumów, a łowcy pamiątek w USA przetrząsają nawet śmiecie aktorów, by potem chwalić się nadgryzioną kanapką czy nawet niedolizanym cukierkiem idola.
Tego wszystkiego, jak podejrzewam, doczekamy także i u nas, za naszego życia.  Ale na razie, trudno się jeszcze przyzwyczaić. Prawda?   *To cytat wierny lub prawie wierny ;-) 

Najbardziej lubię czytać oraz słuchać ludzi o innych poglądach. To po prostu najciekawsze. Jaki sens z wysłuchiwania kogoś, kto ma to samo zdanie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Polityka