Marcin Sawicki Marcin Sawicki
81
BLOG

Czysta, piękna demagogia

Marcin Sawicki Marcin Sawicki Polityka Obserwuj notkę 71
Sztab Platformy Obywatelskiej po raz pierwszy odrobił lekcję. To pierwsze wrażenie po obejrzeniu debaty Tusk-Kaczyński. Wyszkolony, niczym Chuck Norris w „Zaginiony w akcji" przewodniczący Donald konsekwentnie punktował premiera tam, gdzie tamten czuł się najgorzej. Wymagał od Jarosława Kaczyńskiego konkretów, których nie wiadomo dlaczego szkoleniowcy PiS-u nie wtłoczyli premierowi do głowy. Na precyzyjny wykład Tuska pełen liczb, premier Kaczyński powinien się był zrewanżować tym samym, ale podkreślając sukcesy. Z niezrozumiałych powodów tego nie robił, ograniczając się do niemrawych wycieczek personalnych i powtarzając slogany z kampanii.Jest to także zaskakujące z tego powodu, że przecież Jarosław Kaczyński wypadł bardzo świeżo i merytorycznie w debacie z Aleksandrem Kwaśniewskim. Podał wtedy argumenty na co dzień nieobecne w publicznej dyskusji na temat bilansu rządów PiS-u. Na tle banalnych zapewnień o koncyliacyjności Kwaśniewskiego przewodniczący bliźniak zaprezentował się tamtego wieczoru dynamicznie oraz konkretnie.Powtórki dziś nie było. Styl Tuska zaskoczył premiera, który najlepiej wypadł wyłącznie w żarcikach i szybkich ripostach zaś zdecydowanie gorzej w wymianie ciosów, notabene które wyłącznie osoba o nikłej orientacji w polskiej polityce mogłaby wziąć za rzetelne argumenty. Donald Tusk albo pokazał nieznane wcześniej oblicze znakomitego mówcy-improwizatora, albo przyszedł lepiej przygotowany, mając w zanadrzu barwne porównania i czytelne aluzje. Stąd wynikł też mocny knock-out gdy mowa była o koalicji z Samoobroną czy przy okazji tematu korupcji. Porównania ze „strażakiem, który podpala a potem gasi" i dwukrotnie większą liczbą konferencji prasowych CBA niż aresztowań były mocniejsze niż to, co powiedział Kaczyński.Warte odnotowania są także dwa chwyty Platformy, które mieszczą się w zestawie chwytów wyborczych, ale jednocześnie kulturalny człowiek nie korzysta z nich w normalnej rozmowie. Po pierwsze, Tusk uderzał premiera czułe miejsce, czyli brak rodziny i dzieci. Robił to także w aksamitny sposób podkreślając swoje związki rodzinne. Po drugie, odniosłem wrażenie, że przeszkoleni sympatycy PO w zaplanowany sposób rozpraszali premiera Kaczyńskiego swoim głośnym zachowaniem. Ten faktycznie gubił wątek i nawet szukał słów, w ostatniej chwili znajdując sformułowania mało wyraziste. Z tego powodu atmosfera w studiu zdecydowanie była na plus Platformy, co mogło stworzyć mylne (w świetle sondaży) wrażenie, że Kaczyńskiego nikt nie lubi i wszyscy się z jego argumentów śmieją.A dla człowieka, który żadnej sympatii dla polityki w polskim wykonaniu nie ma, całość była wyłącznie czystą i momentami piękną demagogią.Po debacie Platformie wzrośnie. Zakład?  PS. Ciekawe, że w debacie Tusk nie poruszył sprawy "uwłaszczenia" PiS-u. Sztabowcy Kaczyńskiego z pewnością szykowali szefa na ten wątek, a tymczasem atak nadszedł z zupełnie innej strony. Interesujące i inteligentne. Spadnie teraz też LiD-owi, bo znowu sporo ludzi uwierzy, że jednak Tusk też może zatrzymać Kaczyńskich.

 

Najbardziej lubię czytać oraz słuchać ludzi o innych poglądach. To po prostu najciekawsze. Jaki sens z wysłuchiwania kogoś, kto ma to samo zdanie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (71)

Inne tematy w dziale Polityka