Marek Błaszkowski Marek Błaszkowski
304
BLOG

Ateizm i antysemityzm

Marek Błaszkowski Marek Błaszkowski Rozmaitości Obserwuj notkę 15

 

Czy można sobie wyobrazić, aby po Londynie i Montrealu kursowały autobusy oplakatowane hasłem „Bez Żydów bylibyśmy szczęśliwi”?
            Kto przyjąłby w Polsce do kolportażu książkę „Żyd urojony”, w której poza negowaniem Holokaustu znalazłyby się i „perły humoru” w rodzaju „Żyd, absolutny śmierdziel”?
            Powyższe pytania są tylko retoryczne, ale stawiając je już obawiam się oskarżenia o antysemityzm. Oczywiście, że obrażanie Żydów w opisanej wyżej formie byłoby obrzydliwe
Dlaczego wolno tak obrażać Boga?.
 
            Zwyczajne obelgi
 
            Standardy moralne, które obowiązują wobec Żydów, bardzo mi się podobają. Nie wolno ich poniżać, a sprawa Holokaustu pozostaje poza dyskusją, jako świętość. Chciałbym, aby te standardy zostały rozciągnięte również na chrześcijan. My też nie chcemy być poniżani ze względu na wiarę, a kwestia śmierci i zmartwychwstania Chrystusa jest dla nas nie mniejszą świętością niż Holokaust dla Żydów i nie powinna być poddawana w wątpliwość. Analogia jest zresztą dość dokładna. Chrystus umarł jako Ofiara za nasze grzechy, a słowo Holokaust oznacza jedną z ofiar w izraelskim systemie kapłańskim.
            Dwa lata temu nie sposób było wejść do jakiejkolwiek księgarni, aby nie potknąć się o książkę „Bóg urojony” Richarda Dawkinsa. Obwoluta informowała, że jest to pozycja rekomendowana przez najszacowniejsze polskie czasopisma. Sama książka to napisany z niezwykłą pasją pamflet przeciw Bogu. Autor uważa wiarę za źródło wszelkiego zła i nawołuje do jej wyplenienia. Czy nie z taką samą pasją wzywał Hitler do „wyplenienia światowego żydostwa”?
            Richard Dawkins nie cofa się przed żadną manipulacją, aby nawoływać do nienawiści na tle religijnym. Stwierdza, między innymi, że wyeliminowanie religii zlikwiduje terroryzm.
            Parodiując dowód na istnienie Boga zwany „dowodem z doskonałości” autor równolegle udowadnia istnienie Boga i „absolutnego śmierdziela”. Prawda, że zabawne? Zabawne jest i to, że parodiowany dowód Kurt Goedel, najwybitniejszy matematyk XX wieku, uznał za logicznie poprawny, po dokonaniu „przeróbki” zgodnej z dzisiejszym stanem wiedzy.
            Że nie o fakty mu chodzi, lecz o obrażanie uczuć religijnych, Richard Dawkins, po raz kolejny, pokazał w tym roku. Zasmuceni chrześcijanie z Londynu i Montrealu żalą się współwyznawcom na forach internetowych. W obu miastach kursują dziesiątki autobusów oplakatowanych tekstem „Prawdopodobnie Boga nie ma. Możesz być szczęśliwy”. To Richard Dawkins reklamuje swoją radość z możliwości istnienia pustego, pozbawionego sensu świata.
            Czy mamy się cieszyć, że obraźliwe hasła nie pojawiły się jeszcze masowo w Polsce? Pojawią się na pewno. U nas najłatwiej zostać „autorytetem moralnym” małpując zachodnie mody. Nietrudno zgadnąć, że najbliższa batalia rozegra się wokół wyrugowania z polskiej kultury Bożego Narodzenia i zastąpienia go jakimś bezpłciowym pojęciem na wzór amerykańskiego „holiday season”. Świadczy o tym choćby agresywny wpis na blogu Joanny Senyszyn umieszczony w ostatnią Wigilię.
 
            Religia obywatelska i Rewolucja Francuska
 
            Z reguły oczy wszelkich poniżanych zwracają się w pierwszej kolejności na Amerykę. Stamtąd nie raz nadchodziła pomoc. Jednak chrześcijanie nie mają na co liczyć. Stany Zjednoczone już od dawna nie są państwem chrześcijańskim, jakim były sto lat temu. Obecnie jest to mozaika wszelkich możliwych kultur i wyznań. W tej mozaice chodzi o to, aby uzyskać jakiś pierwiastek wspólny dla wszystkich. Okazuje się, że wspólna dla wszystkich może być tylko tzw. „religia obywatelska”, w której rolę Mesjasza pełnią po prostu same Stany Zjednoczone. Dobitnie tę ideę wyraził Georg W. Bush w 2002 r. mówiąc: „Nasz naród jest wybrany przez Boga i przeznaczony przez historię, by być wzorem dla świata”.
            W tym systemie ateiści wywalczyli sobie całkiem niezłą pozycję. Robią to wnosząc kolejne pozwy do sądów ze skargami na rzekomą dyskryminację. W 1962 r. uzyskali orzeczenie Sądu Federalnego zakazujące modlitwy w klasach szkolnych (na szczęście tylko w szkołach publicznych). Zakazana jest nawet chwila ciszy i skupienia, podczas której dzieci chrześcijańskie mogłyby się pomodlić, a ateistyczne pomyśleć o czymkolwiek. W 1973 r. Sąd Federalny zezwolił na aborcję w każdym stadium ciąży. Ostatnio, mimo różnych prób przeciwdziałania, ateiści są w stałym natarciu.
            Składając się praktycznie z samych mniejszości, Stany Zjednoczone muszą ulegać ich żądaniom. Dowodem tego jest silna, kto wie, czy nie wręcz uprzywilejowana pozycja homoseksualistów. Co przeszkadza mniejszościom? Wszystko, co chrześcijańskie. Krzyż, modlitwa, choinka, samo słowo „christmas”.
            Ze strony USA możemy liczyć, co najwyżej, na połajanki, wytykające nam rzekomy antysemityzm i homofobię, jak w ostatniej opinii „amerykańskiego MSZ”.
            Jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja w Unii Europejskiej. Twór ten wywodzi się ideowo z Rewolucji Francuskiej, która była otwarcie antychrześcijańska, a jednym z pierwszych osiągnięć „oświeconych rządów” było spędzenie duchownych pod pokłady statków i zatopienie ich w Loarze.
            Zachodnia Europa jest już w większości zateizowana, a realizując swoje duchowe dziedzictwo Unia będzie chciała odsetek ateistów podnieść do 100%. Służyć temu mogą takie dyrektywy unijne, jak zakaz publicznego obchodzenia świąt, czy eksponowania symboli religijnych, których to dyrektyw prawdopodobnie nie unikniemy w najbliższej przyszłości.
 
            Jak się bronić?
 
            Polska Konstytucja deklaruje bezstronność światopoglądową państwa. Istnieje nawet przepis kodeksu karnego (art. 196), który penalizuje obrazę uczuć religijnych. Jednak, aby te przepisy przestały być martwą literą, musi się zmienić nastawienie polskich elit medialnych, przeważnie wrogich wobec chrześcijaństwa, albo w najlepszym wypadku obojętnych.
            Jak przekonać elity? Doskonale wiedzą one, że antysemityzm jest złem. Trzeba im uświadomić, że chrześcijanie również mają uczucia. Że ateizm, a właściwie anty-teizm przybrał już rozmiary wykraczające poza wszelkie normy cywilizowanego świata.
            Może postępując tą metodą doczekamy się chwili, kiedy Boże Narodzenie będzie tolerowane na równi z
Chanuką.
 
 
MAREK BŁASZKOWSKI   

https://twitter.com/Blaszkowski_

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Rozmaitości