Ostatnio pojawiło się wiele komentarzy na temat antysemickich wypowiedzi pana Andrzeja Bachledy, dyrektora jednej z prywatnych szkół, zawartych w jego korespondencji kierowanej do władz. Spróbujmy spojrzeć na tę korespondencję z punktu widzenia mojego doświadczenia zawodowego jako prawnika.
Mamy do czynienia z szeregiem pism kierowanych do Prezydenta Wałęsy, Prezydenta Gdańska, Rzecznika Praw Obywatelskich, policji i prokuratury. Treścią tych pism są skargi na „syjonistyczny spisek” oraz żądania „delegalizacji PO” oraz dokonania gruntownych zmian w składzie rządu.
Działanie autora listów jest pozbawione logiki. Domaga się delegalizacji PO, a jednocześnie liczy, że uczynią to policja i prokuratura rządowi PO podległe.
Jako prawnik wielokrotnie spotykałem się z osobami piszącymi takie (najczęściej rozwlekłe i chaotyczne) listy do różnych władz. Osoby te można podzielić na dwie kategorie.
Kategoria pierwsza. Ludzie skrzywdzeni, w ich mniemaniu, przez wymiar sprawiedliwości, urzędników lub sam kształt prawa. Ludzie ci, po wyczerpaniu wszelkich możliwości składania odwołań na gruncie obowiązującego prawa, zaczynają pisać listy do różnych władz. Listy w miarę upływu czasu coraz bardziej radykalne i coraz bardziej rozwlekłe.
Kategoria druga. Osoby chore. Ludzie cierpiący na takie przypadłości psychiczne jak schizofrenia czy paranoja mają skłonność do postrzegania samych siebie jako ofiar spisku. Na czele spisku najczęściej stoi współmałżonek, ale zdarza się, że i kosmici, albo jakaś międzynarodowa organizacja. Myślenie osób chorych wygląda mniej więcej tak: Moja żona jest kochanką Prezesa Sądu i oboje mają spółkę z Premierem, dlatego sąd odrzuca moje wszystkie skargi w sprawie tego, że jestem truty.
Chociaż osoby chore psychicznie mają urojenia, to jednak ich cierpienie jest autentyczne. Tak samo zresztą jak i cierpienie osób, które, choćby subiektywnie, czują się skrzywdzone przez wymiar sprawiedliwości. Media mają zwyczaj takie cierpienie szanować. Wywlekanie urojeń osób chorych lub skrzywdzonych uchodzi (i bardzo słusznie!) za działanie w najbardziej złym. brukowym, stylu.
Dlaczego w wypadku pana Andrzeja Bachledy to tabu zostało złamane? Otóż dlatego, że jego listy były antysemickie. Istnieje w polskich mediach ogromne zapotrzebowanie na antysemityzm. Istnieje stereotyp Polaka-antysemity. Dla potwierdzenia tego stereotypu warto rzucić się na byle jaki ochłap. Choćby i listy osoby chorej.
Większość osób chorych czuje się skrzywdzonych przez współmałżonka. Czy i takie, tragiczne, sytuacje będą od teraz szeroko komentowane w mediach? Mam nadzieję, że nie Że tylko w wypadku potrzeby udowodnienia antysemityzmu przestajemy dostrzegać granice przyzwoitości.
Zachowanie pana Bachledy wskazuje na to, że ma on ewidentnie zaburzone postrzeganie świata (pisanie listów do władz kontrolowanych przez PO w sprawie delegalizacji PO, domaganie się zmian w rządzie PO, wykrycie tam „syjonistów”, oskarżanie Hitlera o walkę z „syjonizmem” itd.).
Panowie komentatorzy. Odrobinę szacunku. Ja wiem, że teza o „zwierzęcym antysemityzmie” Polaków jest politycznie bardzo ważna. Ale nie zachowujmy się jak hieny. Osoby, które rzuciły się na listy Andrzeja Bachledy dały dowód tylko jednego – widzą życie wyłącznie przez pryzmat mediów. Nigdy nie zetknęły się z życiem prawdziwym jako prawnicy lub lekarze.




Komentarze
Pokaż komentarze (23)