Z pewnym zawstydzeniem muszę przyznać, że Andreas Baader,. Ulrike Meinhof, Gudrun Ensslin, Holger Meins, Jean-Carl Raspe to bohaterowie mojej młodości. Ich zdjęcia, wycięte z prasy, w której w połowie lat 70-tych często się pojawiały, zdobiły słomianą matę w moim pokoju obok zdjęcia twórcy Czerwonych Brygad Renato Curcio. ( młody człowiek w owym czasie dysponował taką matą z przypiętymi do niej zdjęciami swoich idoli). Każdą informację o akcji terrorystycznej przyjmowałem z ekscytacją, a informacje o kolejnych sukcesach policji w zwalczaniu RAF z rozczarowaniem.
Skąd tacy egzotyczni idole u fundamentalisty chrześcijańskiego? Chrześcijaninem zostałem jakieś 30 lat później. Wtedy byłem ateistą. Jednak ateizm nie wykluczał filozoficznych poszukiwań. Sensu życia upatrywałem w budowie jakiejś społecznej utopii, która wyzwoli ludzi od wyzysku, przemocy, beznadziei, a także od chorób i śmierci.
30 lat temu bycie ateistą nie oznaczało bycia bezrefleksyjnym konsumentem. Wtedy jeszcze było inaczej.
Świat był jednak systemowo nastawiony na promowanie karierowiczostwa, egoizmu. Na zachodzie królowała bezmyślna pogoń za pieniędzmi, na wschodzie zaś komunistyczna dyktatura. W tej sytuacji terroryści RAF jawili się jako jedyni ludzie, którzy rzucili wyzwanie niesprawiedliwemu światu (nie dotarły wtedy do mnie oczywiście informacje o finansowaniu RAF przez Stasi). Do tego ich walka wyglądała na z góry przegraną. Miała więc w sobie sporą dozę romantyzmu.
Potem przyszedł rok 80-ty i nagle okazało się, że większość Polaków nie godzi się na wyzysk, upodlenie i beznadzieję. Nastały dni piękne. Życie stało się porywające, a fałszywi idole z RAF-u nie byli już potrzebni.
A potem przestałem być młody.
I oto niedawno miałem okazję skonfrontować się z idolami mojej młodości przedstawionymi w filmie Uli Edela „Baader-Meinhof”.
Oglądamy 10 lat z życia twórców RAF przedstawione w oszałamiającym tempie. Początkowo trudno jest z terrorystami nie sympatyzować. Występują przeciw niesprawiedliwej wojnie. Przeciw wyzyskowi krajów trzeciego świata przez USA i Europę. Przeciw powiązaniu polityki i biznesu. Przeciw manipulowaniu opinią publiczną przez wielkie korporacje.
Zło, które zaatakował RAF, pozostaje złem do dziś. Powiązanie polityki i biznesu i manipulowanie ludzkimi umysłami przez ten sojusz wydaje się być złem największym. Dlatego widz ma prawo sympatyzować z takimi terrorystycznymi aktami jak strzały do uwikłanych w korupcyjne układy biznesmenów i urzędników, czy atak na, prowadzącą niesprawiedliwą wojnę, armię amerykańską. W zamachu na siedzibę Axela Springera giną niewinni pracownicy niskiego szczebla, ale Uli Edel robi wszystko, żeby nas przekonać, że Ulrike Meinhof próbowała tym ofiarom zapobiec.
Ostatnia część filmu to już tylko zapis zbrodni. Porwanie samolotu, atak na ambasadę. Film wytraca tempo. Przywódcy RAFu przegrywają. Nie osiągnęli żadnego z celów, o które walczyli. RAF z organizacji politycznej przekształcił się w organizację przestępczą.
Film Uli Edela jest dobrym pretekstem, żeby zadać sobie pytanie o przyczyny totalnej klęski całego pokolenia roku 68.
Bunt roku 68 miał dwa kierunki. Pierwszy to sprzeciw wobec wszelkich norm obyczajowych w dziedzinie seksu, drugi to sprzeciw wobec manipulowania ludźmi i wyzysku (Baader tłumaczy to tak- pieprzenie jest dla rewolucji równie ważne jak strzelanie, wywołując konsternację muzułmanów). W warstwie obyczajowej lewica swoich zapatrywań nie zmieniła, a nawet rozszerzyła zakres celów. Walczy o aborcję, homoseksualizm, przeciw monogamii, bada kulturową rolę wibratorów, tępi seksizm. Obsesyjne zainteresowanie lewicy seksem powoduje, że zupełnie zasłużenie zapracowała już sobie na przydomek „lewicy rozporkowej”.
Natomiast pochodną rozluźnienia obyczajów było nastawienie na konsumpcję. To zaś stępiło wrażliwość społeczną lewicy. Ludzie nastawieni na konsumpcję chętnie akceptują świat wielkich korporacji, świat reklam, świat celebrytów. Przeciwnicy systemu korporacyjnego, tacy jak Joel Bakan krążą niby błędni rycerze, gdzieś na obrzeżach lewicy, która jako całość woli wisieć u pańskiej klamki i koncentrować się na tępieniu „heteroseksizmu”.
W warstwie walki z cierpieniem lewica ma do zaproponowania środek radykalny – eutanazję na cierpiących. Poza tym kontrolę urodzeń. Im mniej się ludzi urodzi w biednych krajach, tym mniej będzie biednych ludzi. Prawda jakie to proste?
Film Udi Edela daje odpowiedź na pytanie, skąd się wziął taki, a nie inny, stan współczesnej lewicy. Rok 68 był wybuchem wolności, ale rozumianej jako możliwość podążania za swoimi chwilowymi impulsami, jako zerwanie więzi między ludźmi, zniszczenie kulturowych tabu. Baader i jego współtowarzysze są głosicielami właśnie takiego świata. Nie mają żadnej koncepcji ludzkie osoby, nie oferują nic poza pustym protestem.
Podsumowując. Skonfrontowany z idolami mojej młodości nie żałuję, że porzuciłem ich 30 lat temu.
Są jednak i dalsze wnioski. Na świecie jest zło, z którym nie można się pogodzić. To zniszczenie wolnego rynku poprzez rakowaty rozrost korporacji i ich powiązania z polityką, to manipulowanie ludzką psychiką przez koncerny medialne. To także uprzedmiotowienie człowieka przejawiające się w traktowaniu go jako „zasób ludzki”, czy w żądaniu wykonywania eutanazji na chorych i starych.
Ze złem tym trzeba walczyć, ale ani poprzez strzelanie, ani poprzez pieprzenie, jak robił to Baader. Potrzebny jest powrót do wartości chrześcijańskich, aby obronić godność osoby ludzkiej, osoby której zagraża sojusz eutanatycznej lewicy, wielkich korporacji i biurokratycznego państwa.




Komentarze
Pokaż komentarze (21)