Byłem dziś służbowo w Łodzi. Jest tam fragment ulicy Piotrkowskiej zamieniony w Aleję Gwiazd. Swoją gwiazdę ma i Roman Polański, jako wybitny reżyser. Kiedy tę gwiazdę wmurowywano? 8 lat temu? 7 ? Przecież to już było ponad 20 lat po domniemanym akcie pedofilii reżysera. I nikt wtedy nie krzyczał - wykastrować! Wszyscy wołali zgodnym chórem - uczcić!
Wieczorem wróciłem do Warszawy i pierwsze co mnie przywitało to jakiś pijak drący się na Alejach Jerozolimskich - "Wykastrować j.....ego, p....ego Żyda"
Na onecie komentarze antysemickie, których nie powstydziłby się Der Sturmer.
Przestępstwo, którego dopuścił się Roman Polański w USA, zgodnie z polskim prawem przedawniło się już dawno, niewyobrażalnie dawno. Wszyscy w Polsce o tym przestępstwie wiedziedzieli i jednocześnie reżysera obdarzali honorami. I oto teraz taki wybuch nienawiści, spowodowany tym, że Szwajcaria aresztowała polskiego obywatela na żądanie władz USA za czyn, który w Polsce już nie mógłby być ścigany.
Tydzień temu - bohater. Dziś - wykastrować!
Jak łatwo sterować emocjami tłumu.
Kilka miesięcy temu napisałem post "Wykastrować księdza!", w którym wyraziłem swoje zdumienie z powodu seansu nienawiści do katolickiego księdza, który miał nastoletnią kochankę. Czyn grzeszny, ale skąd ta nienawiść, ten fanatyczny tłum?
Procesy przeciw rzekomym lub prawdziwym pedofilom odbywają się w atmosferze, jaką potrafili wywołać tylko osławieni prokuratorzy radzieccy - Wyszyński i Krylenko. (ten drugi zresztą sam został skazany za to, o co innych oskarżał.)
Czy te procesy to nie jest przypadkiem odwracanie uwagi ludzi od rzeczywistych problemów? Takie rzymskie igrzyska? W USA dzieci się zabija,(Obama to wszak 100% pro-choice), a jdnocześnie pedofilów ściga energiczniej niż zbrodniarzy hitlerowskich (albo własnych przestępców wojennych).
Jestem przeciwny procesom odbywającym się w atmosferze linczu. Prawo ma być wymierzane sprawiedliwie, z dala od wrzasków rządnego krwi tłumu. Zarówno wtedy, kiedy sądzony jest ksiądz, jak i Żyd.




Komentarze
Pokaż komentarze (68)