Marek Błaszkowski Marek Błaszkowski
882
BLOG

Czas i teoria względności. O podstawowym błędzie ateistów

Marek Błaszkowski Marek Błaszkowski Kultura Obserwuj notkę 94

Rabi Zysze był uczniem Wielkiego Magida, ale podobno nigdy nie słuchał nauk swojego mistrza. Kiedy tylko Wielki Magid zaczynał nauczać i wypowiadał słowa „Pan rzekł”, rabi Zysze natychmiast wpadał w ekstazę. Wyprowadzano go więc, aby nie przeszkadzał innym uczniom i zamykano w komórce, a on tłukł się tam o ściany i wołał: „Pan rzekł! Pan rzekł!”.

 

Dla ateistów ta historia nie ma sensu. Nie zmienia to faktu, że rabi Zysze pozostaje jednym z najwybitniejszych nauczycieli duchowych. Co powoduje, że ateiści są ślepi na to, co tak łatwo zobaczyć? Gdzie popełniają błąd?

 

Czy jest możliwy świat bez ludzi?

 

Biblia sprawozdaje, że Bóg stworzył świat, a człowieka „na swój obraz i podobieństwo”, aby „panował nad ziemią”.

 

Zdaniem ateistów to mit. Czyli taka bajka, przy pomocy której prymitywni pasterze próbowali załatać luki w wiedzy naukowej. A jaka jest wiedza naukowa? No cóż... Wszechświat wypączkował z innego (absolutnie niepoznawalnego) wszechświata. Albo jest jednym z nieskończonej ilości (absolutnie niepoznawalnych) wszechświatów. Albo powstał ot tak.. z nicości (w sposób absolutnie niepoznawalny). I szczęśliwym trafem jest taki, że możemy w nim żyć. Nie bądźmy jednak drobiazgowi. Wróćmy do prymitywnych pasterzy i ich mitu.

 

Bóg stworzył świat, człowieka zaś na swój obraz i podobieństwo. Załóżmy, że to nieprawda. Jaka jest alternatywa?

 

Wyobraźmy sobie świat bez Boga (tu ateiści nie powinni mieć problemu) i bez ludzi (tu ateistów proszę o wysilenie wyobraźni). I co? Mamy gwiazdy, planety, mgławice, a także góry, łąki i doliny. Nie ma tylko ludzi. I nikt na to wszystko nie patrzy. A świat sobie zwyczajnie trwa. Na planetach z materii martwej powstaje żywa (albo nie powstaje), a świat trwa.

 

Łatwo sobie to wyobrazić, prawda? Nie. Niełatwo. Zaryzykowałbym tezę, że jest to w ogóle niemożliwe.

 

Świat bez ludzi, w którym czas nie płynie

 

Żyjemy tylko w chwili teraźniejszej. Kwestia istnienia (bądź nieistnienia) przyszłości i przeszłości była wielokrotnie przedmiotem rozważań wielkich filozofów. Nie rozstrzygniemy tej kwestii tutaj. Możemy tylko zauważyć, że nasza obecność w świecie, nasza przytomność, ściśle związana jest z chwilą teraźniejszą, od której odróżniamy przyszłość i przeszłość.

 

Świat bez ludzi mógłby mieć dwa warianty

-        sama teraźniejszość (przyszłość bowiem istnieje tylko w ludzkich przewidywaniach, a przeszłość w ludzkiej pamięci).

-        sama wieczność, czyli czas bez wyodrębnionej teraźniejszości, która wszak ściśle związana jest z ludzkim bytem. Wariant ten zresztą podobny jest do poprzedniego. Tyle że teraźniejszość obejmuje „cały czas naraz”.

 

Świat bez ludzi wyglądałby więc albo jak wybuchający z nicości błysk albo jak nieruchoma staza, w której moment powstania słońca i moment jego zgaśnięcia istnieją jednocześnie.

 

Trochę to inna wizja niż „taki sam świat, tylko, że bez ludzi”.

 

Jednak i oba przedstawione warianty są zbyt uproszczone. Bowiem:

 

-        Świat, którego nikt nie postrzega nie jest odróżnialny od nicości. Jeśli wymazujemy ze świata ludzi (a także inne postrzegające istoty), znika, wraz z nimi, wszystko. Momentem „wyłonienia się świata z nicości” nie jest więc moment Wielkiego Wybuchu, lecz chwila pierwszego błysku świadomości pra-ryby, pra-płaza, czy pra-człowieka. Albo moment, w którym świat stworzony przez siebie zaczął postrzegać Bóg (gdyby ateiści zechcieli łaskawie rozważyć taki wariant).

-        Nie ma jednej teraźniejszości przesuwającej się przez wymiar czasowy świata, niczym ogromna kartka papieru, od chwili Wielkiego Wybuchu aż do teraz. Co z tego wynika? A to, że „na zewnątrz naszego postrzegania”, w jakimś hipotetycznym „obiektywnym świecie” trwa wieczne „teraz”.

 

 

Człowiek – twórczy duch

 

Podstawowy błąd, jaki popełniają ateiści jest taki, że wyobrażają sobie „świat bez ludzi” w podobny sposób jak mały Jasio, który zakrywa oczy i woła „Nie ma Jasia”.

 

Tymczasem z faktu, że „na zewnątrz naszego postrzegania” nie ma następstwa przyszłość –teraźniejszość - przeszłość trzeba wyciągnąć określone konsekwencje:

 

-        Ludzkie „ja transcendentalne” nie należy do porządku świata postrzeganego. Jest więc wieczne. Nie starzeje się, nie ulega żadnym czasowym zmianom. Czy „ja” po pozbawieniu ciała i zmysłów postrzega świat (Boga) w jakiś inny sposób niż w „życiu doczesnym”, czy też pogrąża się w „śnie bez snów,” to zupełnie inna sprawa. Może i śni sen bez snów. Ale jest wieczne.

-        Człowiek bytując w przesuwającej się teraźniejszości ma możliwość kształtować swój świat, decydować, które potencjalnie możliwości zaktualizuje, a które nie. Jest to dar wolnej woli, którą zostaliśmy obdarowani (w następnym poście opiszą jak uzupełniają się ludzka wolna wola i Boża Wszechmoc).

 

Człowiek tworzy swój świat. Popatrzmy ilu nas jest. Tyle jest światów. I jest świat wspólny, który tworzymy razem. Za który jesteśmy odpowiedzialni.

 

Użycie słowa „tworzymy” nie jest przenośnią. Naprawdę od każdego z nas i od nas razem zależy, jaki będzie świat. Jesteśmy obrazem i podobieństwem naszego Niebiańskiego Ojca.

 

Doświadczenie mistyczne

 

Wróćmy do rabiego Zysze. Był najlepszym uczniem Wielkiego Magida ponieważ chwytał całe Boże Teraz w jednej ekstatycznej chwili, powtarzając „Pan rzekł, Pan rzekł”.

 

Doświadczał tego, co jest nam najbliższe i najbardziej pewne, a na co tak wielu z nas pozostaje ślepych.

https://twitter.com/Blaszkowski_

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (94)

Inne tematy w dziale Kultura