Rabi Zysze był uczniem Wielkiego Magida, ale podobno nigdy nie słuchał nauk swojego mistrza. Kiedy tylko Wielki Magid zaczynał nauczać i wypowiadał słowa „Pan rzekł”, rabi Zysze natychmiast wpadał w ekstazę. Wyprowadzano go więc, aby nie przeszkadzał innym uczniom i zamykano w komórce, a on tłukł się tam o ściany i wołał: „Pan rzekł! Pan rzekł!”.
Dla ateistów ta historia nie ma sensu. Nie zmienia to faktu, że rabi Zysze pozostaje jednym z najwybitniejszych nauczycieli duchowych. Co powoduje, że ateiści są ślepi na to, co tak łatwo zobaczyć? Gdzie popełniają błąd?
Czy jest możliwy świat bez ludzi?
Biblia sprawozdaje, że Bóg stworzył świat, a człowieka „na swój obraz i podobieństwo”, aby „panował nad ziemią”.
Zdaniem ateistów to mit. Czyli taka bajka, przy pomocy której prymitywni pasterze próbowali załatać luki w wiedzy naukowej. A jaka jest wiedza naukowa? No cóż... Wszechświat wypączkował z innego (absolutnie niepoznawalnego) wszechświata. Albo jest jednym z nieskończonej ilości (absolutnie niepoznawalnych) wszechświatów. Albo powstał ot tak.. z nicości (w sposób absolutnie niepoznawalny). I szczęśliwym trafem jest taki, że możemy w nim żyć. Nie bądźmy jednak drobiazgowi. Wróćmy do prymitywnych pasterzy i ich mitu.
Bóg stworzył świat, człowieka zaś na swój obraz i podobieństwo. Załóżmy, że to nieprawda. Jaka jest alternatywa?
Wyobraźmy sobie świat bez Boga (tu ateiści nie powinni mieć problemu) i bez ludzi (tu ateistów proszę o wysilenie wyobraźni). I co? Mamy gwiazdy, planety, mgławice, a także góry, łąki i doliny. Nie ma tylko ludzi. I nikt na to wszystko nie patrzy. A świat sobie zwyczajnie trwa. Na planetach z materii martwej powstaje żywa (albo nie powstaje), a świat trwa.
Łatwo sobie to wyobrazić, prawda? Nie. Niełatwo. Zaryzykowałbym tezę, że jest to w ogóle niemożliwe.
Świat bez ludzi, w którym czas nie płynie
Żyjemy tylko w chwili teraźniejszej. Kwestia istnienia (bądź nieistnienia) przyszłości i przeszłości była wielokrotnie przedmiotem rozważań wielkich filozofów. Nie rozstrzygniemy tej kwestii tutaj. Możemy tylko zauważyć, że nasza obecność w świecie, nasza przytomność, ściśle związana jest z chwilą teraźniejszą, od której odróżniamy przyszłość i przeszłość.
Świat bez ludzi mógłby mieć dwa warianty
- sama teraźniejszość (przyszłość bowiem istnieje tylko w ludzkich przewidywaniach, a przeszłość w ludzkiej pamięci).
- sama wieczność, czyli czas bez wyodrębnionej teraźniejszości, która wszak ściśle związana jest z ludzkim bytem. Wariant ten zresztą podobny jest do poprzedniego. Tyle że teraźniejszość obejmuje „cały czas naraz”.
Świat bez ludzi wyglądałby więc albo jak wybuchający z nicości błysk albo jak nieruchoma staza, w której moment powstania słońca i moment jego zgaśnięcia istnieją jednocześnie.
Trochę to inna wizja niż „taki sam świat, tylko, że bez ludzi”.
Jednak i oba przedstawione warianty są zbyt uproszczone. Bowiem:
- Świat, którego nikt nie postrzega nie jest odróżnialny od nicości. Jeśli wymazujemy ze świata ludzi (a także inne postrzegające istoty), znika, wraz z nimi, wszystko. Momentem „wyłonienia się świata z nicości” nie jest więc moment Wielkiego Wybuchu, lecz chwila pierwszego błysku świadomości pra-ryby, pra-płaza, czy pra-człowieka. Albo moment, w którym świat stworzony przez siebie zaczął postrzegać Bóg (gdyby ateiści zechcieli łaskawie rozważyć taki wariant).
- Nie ma jednej teraźniejszości przesuwającej się przez wymiar czasowy świata, niczym ogromna kartka papieru, od chwili Wielkiego Wybuchu aż do teraz. Co z tego wynika? A to, że „na zewnątrz naszego postrzegania”, w jakimś hipotetycznym „obiektywnym świecie” trwa wieczne „teraz”.
Człowiek – twórczy duch
Podstawowy błąd, jaki popełniają ateiści jest taki, że wyobrażają sobie „świat bez ludzi” w podobny sposób jak mały Jasio, który zakrywa oczy i woła „Nie ma Jasia”.
Tymczasem z faktu, że „na zewnątrz naszego postrzegania” nie ma następstwa przyszłość –teraźniejszość - przeszłość trzeba wyciągnąć określone konsekwencje:
- Ludzkie „ja transcendentalne” nie należy do porządku świata postrzeganego. Jest więc wieczne. Nie starzeje się, nie ulega żadnym czasowym zmianom. Czy „ja” po pozbawieniu ciała i zmysłów postrzega świat (Boga) w jakiś inny sposób niż w „życiu doczesnym”, czy też pogrąża się w „śnie bez snów,” to zupełnie inna sprawa. Może i śni sen bez snów. Ale jest wieczne.
- Człowiek bytując w przesuwającej się teraźniejszości ma możliwość kształtować swój świat, decydować, które potencjalnie możliwości zaktualizuje, a które nie. Jest to dar wolnej woli, którą zostaliśmy obdarowani (w następnym poście opiszą jak uzupełniają się ludzka wolna wola i Boża Wszechmoc).
Człowiek tworzy swój świat. Popatrzmy ilu nas jest. Tyle jest światów. I jest świat wspólny, który tworzymy razem. Za który jesteśmy odpowiedzialni.
Użycie słowa „tworzymy” nie jest przenośnią. Naprawdę od każdego z nas i od nas razem zależy, jaki będzie świat. Jesteśmy obrazem i podobieństwem naszego Niebiańskiego Ojca.
Doświadczenie mistyczne
Wróćmy do rabiego Zysze. Był najlepszym uczniem Wielkiego Magida ponieważ chwytał całe Boże Teraz w jednej ekstatycznej chwili, powtarzając „Pan rzekł, Pan rzekł”.
Doświadczał tego, co jest nam najbliższe i najbardziej pewne, a na co tak wielu z nas pozostaje ślepych.



Komentarze
Pokaż komentarze (94)