0 obserwujących
45 notek
301k odsłon
  6829   0

Oskarżony Jorge Bergoglio

Oskarżony Jorge Bergoglio Horacio Verbitsky, który oskarża dziś papieża Franciszka o współpracę z argentyńską juntą, nie ukrywa, iż w przeszłości był terrorystą i zbrojnie walczył z reżimem. Dlaczego jednak, spośród 62 członków swojej komórki, tylko on jeden, dziwnym trafem, uniknął aresztowania?  

W swojej książce "El silencio" Verbitsky pisze, iż w 1976 roku, niedługo po wojskowym puczu, Jorge Mario Bergoglio wydał policji dwóch jezuickich księży: Orlanda Yorio i Francisca Jalicsa. Przez pięć miesięcy byli przetrzymywani i torturowani więzieniu. W ostatnich dniach, po wyborze arcybiksupa Buenos Aires na papieża, jego zarzuty trafiły na czołówki niemal wszystkich gazet na świecie. Watykaniści zaczęli roztrząsać, czy ciemna karta z historii nie położy się cieniem na pontyfikacie Franciszka, zaś większość dziennikarzy zaczęła pisać o "papieżu, który donosił na lewicujących księży". Natężenie oskarżeń było tak ogromne, iż już w ciągu 48 godzin od wyboru Ojca Świętego zbitka "Franciszek = kapuś" została wyryta w umysłach milionów ludzi - zarówno nieco zdezorientowanych katolików, jak i zacierających ręce antyklerykałów.

W istocie, zarzuty Verbitsky'ego wydawały się zrazu wiarygodne. Wszak hierarchowie argentyńskiego Kościoła katolickiego w czasie dyktatury nie zawsze zachowywali się godnie, choć trudno raczej mówić o wspieraniu reżimu czy jawnej współpracy. Wiele dokumentów wskazuje, iż Kościół zachowywał początkową "życzliwą neutralność", uznając, że pozorna stabilizacja pod rządami generałów uchroni Argentynę przed zgubnymi skutkami marksistowskiej propagandy, rozlewającej się po całym kontynencie. Wkrótce w łonie hierarchii ujawniły się podziały.

Część duchownych wspierała opozycję, inni nie tylko milczeli w sprawie coraz bardziej jawnych naruszeń praw człowieka, ale wręcz gorliwie współdziałali z juntą. W 2007 roku na karę dożywotniego więzienia został m.in. skazany wojskowy kapelan Christian von Wernich, któremu udowodniono udział w siedmiu zabójstwach i 42 porwaniach przeciwników reżimu. Z drugiej strony reżim Jorge Rafaela Videli nie miał skrupułów, by pozbywać się księży krytykujących władzę, nawet na najwyższych szczeblach kościelnej hierarchii. W 1976 w sfingowanym wypadku samochodowym zginął m.in. biskup Enrique Angelelli, jeden z uczestników Soboru Watykańskiego II. I tym razem Kościół nie zajął jednoznacznego stanowiska. Niektórzy biskupi od początku nie mieli wątpliwości co do rzeczywistego przebiegu wydarzeń i otwarcie mówili o zbrodni. Jednak argentyńska Konferencja Episkopatu oficjalnie zgadzała się z wersją przedstawioną przez rząd.

Dopiero w sierpniu 2006 roku, podczas mszy świętej w 30. rocznicę śmierci bpa Angelellego, z ołtarza popłynęły słowa o "przelanej krwi, która jest nasieniem Kościoła". Po raz pierwszy z ust przedstawiciela Kościoła padły słowa o "męczeńskiej śmierci". Księdzem, który odprawiał mszę i mówił o biskupie Angellelim jako o męczenniku był nie kto inny, jak arcybiskup Jorge Bergoglio. Stosunki Kościoła z juntą Videli były skomplikowane. Nie ma tu czerni, ani bieli, jest za to wiele odcieni szarości. Łatwo zatem o pospieszne sądy, a także - niestety - o historyczne manipulacje. Polskie i światowe media przedstawiały fragmenty z książki Verbitsky'ego jako dowód na hańbiącą współpracę Bergoglio z reżimem. Sprawdźmy jednak, o jaki "dowód" tak naprawdę chodzi.

Według autora "Ciszy" Bergoglio pomógł policji w ujęciu i uprowadzeniu dwóch jezuitów, którzy prowadzili działalność duszpasterską w ubogich dzielnicach Buenos Aires. Orlando Yorio i Francisco Jalics mieli zostać wydaleni z zakonu, gdyż popadli w konflikt z przełożonymi, głosząc teologię wyzwolenia. W ten sposób stracili rzekomo "ochronę" ze strony Kościoła. Verbitsky przytacza wypowiedź Yorio, która ma stawiać kropkę nad "i": "Bergoglio nie ostrzegł nas przed niebezpieczeństwem. Nie mam też powodów, by myśleć, iż starał się o nasze uwolnienie. Raczej wręcz przeciwnie". To wszystko.

Jeden cytat, trzy zdania, które tuż po wyborze Bergoglio na papieża zostały odpowiednio spreparowane, przekształcone i wypuszczone w eter w zupełnie nowym brzmieniu: "Franciszek w przeszłości donosił na lewicujących księży". Nie zapominając o cierpieniach, jakich doznali Yorio i Jalics, musimy jednak wyraźnie podkreślić: sformułowanie "Bergoglio nie ostrzegł nas przed niebezpieczeństwem" nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem, iż Bergoglio donosił na swoich podwładnych. Zaś zdanie: "Nie mam też powodów, by myśleć, iż starał się o nasze uwolnienie" nie oznacza, iż Bergoglio kolaborował z reżimem. ***

W 2010 roku w Argentynie został wydany wywiad-rzeka z arcybiskupem Bergoglio ("El jesuita"), w którym odniósł się on do oskarżeń Yorio i Verbitsky'ego. Stwierdził, iż prosił zakonników o ostrożność, zalecił im, aby opuścili przedmieścia i oferował im schronienie. Po ich uprowadzeniu zaś "robił, co było w jego mocy, by Yorio i Jalics zostali uwolnieni", choć trudno mu było nawet dotrzeć do "odpowiednich osób", gdyż wcześniej nie miał z wojskowymi zbyt bogatych kontaktów. W książce opowiedział także historię pewnego młodego człowieka, prześladowanego przez reżim, któremu "pożyczył" swoje osobiste dokumenty - opozycjonista był na tyle podobny do Bergoglio, iż bez problemu uciekł do Urugwaju w przebraniu księdza. Jest wiele innych świadectw mówiących o działalności Bergoglio w czasach dyktatury.

Lubię to! Skomentuj72 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale