Szanowni młodzi, wykształceni, z wielkich miast.
Nasze rekolekcje będą miały charakter ekstremalny i dlatego od razu bez przedłużania powiem to co najważniejsze: uwiedziono was. Uwiedziono was, ale dlatego, że tego pragnęliście. Pragnęliscie być młodzi, wykształceni i z wielkich miast.
Nie jesteście wcale młodzi. Niezależnie od wieku metrykalnego. Młodość to stan ducha. Młodość jest jak drożdże, nie da się jej utrzymać w małym, ciasnym pomieszczeniu. Ona potrzebuje ekspresji, uzewnętrznienia. Wy natomiast chowacie się za firanką gdy widzicie ruch na ulicy. W dyskusjach jesteście ananimowi. Internet jest stworzony dla was. Możecie się schować pod nic nie mówiącym nickiem i buszować do woli. Jeżeli chcecie zabrać głos publicznie to tylko wśród innych takich samych jak wy. Nigdy w starciu poglądów. A młodość to uwielbia. Burze mózgów, karkołomne wizje. Młodym można być niezależnie od metryki. Posłuchajcie wieszcza:
Dzieckiem w kolebce kto łeb urwał Hydrze,
Ten młody zdusi Centaury,
Piekłu ofiarę wydrze,
Do nieba pójdzie po laury.
Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga;
Łam, czego rozum nie złamie:
Młodości! orla twych lotów potęga,
Jako piorun twoje ramię.
Prawda, że porywające?
Nie jesteście wcale wykształceni. Nie jesteście samodzielni w myśleniu. Boicie się samodzielności w myśleniu. A przecież posiadane świadectwo maturalne (świadectwo dojrzałości) to teoretyczna przepustka do samodzielności umysłowej. Bywa, że więcej życiowej mądrości posiadają od was ci, którzy nie mają matury. Gdyby byście byli wykształceni to nie czekalibyście co powie znany aktor o polityce zagranicznej, wewnętrznej czy jakiekolwiek innej ale sami byście drążyli temat z różnych źródeł i próbowali znaleźć w tym swoje poglądy. Oczywiście mogłoby się w wyniku tego procesu tak stać, że wasze poglądy byłyby zbieżne do poglądów znanego aktora, piłkarza, piosenkarki. Ale wtedy potrafilibyście bronić tego poglądu. Natomiast gdy się was zapyta: dlaczego tak a nie inaczej to powstaje paniczna pustka. Zmieńcie to, taki stan jest niezwykle zasmucający dla umysłu.
Nie jesteście z wielkich miast. W naszym kraju nie ma wielkich miast. Porównajmy nasze największe miasta do Tokio, Meksyku, Nowego Jorku, Pekinu. Państwo wybaczą. Proszę o zachowanie proporcji. Gdybyście byli jak futuryści miłośnikami urbanizacji (Miasto, Masa, Maszyna) to nie wyjeżdżalibyście z tego miasta już w piątek o 16.15 najbliższym pociągiem. Lub jak najprędzej na działkę na wieś. Nie lubicie miasta. Miasto was męczy i denerwuje. Lubicie wieś, spotkania z „prostymi ludźmi”. Lubicie chleb na zakwasie ze smalcem, ogórkiem i bimbrem. I śpiewanie pod ich wpływem patriotycznych pieśni. Chociaż do patriotyzmu się nie przyznajecie w swoim świecie, bo nie jest trendy.
Ale to wszystko można zmienić. Młodość jest porywająca i nie wymaga koncesji ani „papierów przynależności” i nie wiąże się wcale z metryką. Wykształcenie to przede wszystkich samodzielne odkrywanie świata, to nieustanne patrzenie „na owoce, po których ich poznacie”. Nie miejcie pogardy dla ludzi bez papierów potwierdzających wykształcenie. Miasto? Jest ale wcale nie jest jakimś bożkiem. Warto zastanowić się nad powiedzeniem, że Bóg stworzył wieś a diabeł miasto. Miejcie to na uwadze,
Nieustannie szukajcie prawdy. Tylko prawda jest ciekawa.
Jako prace domową do tych rekolekcji przeczytajcie „Listy starego diabła do młodego” C.S. Lewisa (autora słynnych „Opowieści z Narni”). Dla tych, którzy czują głód poznania polecam również „Diabelski toast” tegoż samego autora. Nie bójcie się tych tytułów. One pozwolą wam zobaczyć coś z czego - być może -nie zdajecie sobiesprawy.
Idźcie i więcej nie grzeszcie.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)