Loża prezydencka na Stadionie Narodowym nie istnieje. Taki jest oficjalny komunikat kancelarii Prezydenta. Kancelaria jest oburzona, że ktoś śmie mówić jakoby taka loża kiedykolwiek była. Oczywiście, że nie istnieje. Ponieważ została sprzedana. Nikomu nie przyszło do głowy, że oprócz kasy istnieją wartości większe. Ile za taką lożę można zarobić? Ile to jest do całego kosztu budowy stadionu? Ile to jest do całości budżetu organizacji EURO 2012? Zero, nul. Sprzedanie jej Abramowiczowi to jest myślenie działaczy na poziomie gminnego interesu, gdzie ta kasa wydaje się być niebotyczną.
Kancelaria podaje, że Prezydent będzie siedział na najbardziej prestiżowym miejscu obok szefa UEFA. I to jest szczyt marzeń urzędników. Nie, że Michel Platini usiądzie obok Prezydenta ale odwrotnie. To jest właściwa hierarchia. To nic, że Abramowicz będzie patrzył na nich z góry. No, ostatecznie może Platiniego zaprosi, przecież to wielki zawodnik a Roman Abramowicz ma słabość do piłkarzy. Wtedy pozostanie miejsce obok szefa PZPN, chociaż kto wie, może i jego właściciel loży (jak ją nazwać?) zaprosi? Przecież to też był niegdyś wielki piłkarz. Wtedy zostaną jeszcze jacyś gminni działacze, o których na szczytach piłkarskich central nikt nigdy nie słyszał. I będzie to „prawda czasu i prawda ekranu”. Będzie to usankcjonowanie pozycji prezydenta z małej litery.
A u takich wron sytuacja jest zupełnie klarowna. Która siedzi wyżej ta jest wyżej w hierarchii. Ten ptak, który siedzi niżej musi uważać na czystość swoich piór.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)