Marek Powichrowski Marek Powichrowski
203
BLOG

Szukam męża

Marek Powichrowski Marek Powichrowski Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Opadł już kurz na polu bitwy. Przestają też dymić rozpalone czachy żądnych zemsty kibiców. Wylałem też sobie i ja kubeł zimnej wody na rozpalony czerep. I zadałem sobie pytanie. Dlaczego koniec Laty ma nastąpić tego lata? I przewinąłem sobie taśmy pamięci do czasów św. pamięci Mariana Dziurowicza, dawniejszego prezesa PZPN. Jakież to pomyje lano na jego głowę. Jakichże argumentów używano, że jest on zakałą i hamulcowym polskiej piłki. A kimże on jest w świecie piłkarskim, czy rozegrał chociaż jeden mecz w drużynie narodowej, czy aby sędziował chociaż jeden mecz rangi FIFA? I jakież to nadzieje rozbudzano w nowym prezesie – co bądź słynnym z polskiego punktu widzenia – Listkiewiczu. I co? I dupa.

Po nim sytuacja się powtórzyła. Teraz była to prawdziwa legenda piłki. Również legenda mojej młodości, niesamowity piłkarz Grzegorz Lato.  I co? I też dupa. Mimo tego, że słynny piłkarz to nie załapał się wcale do komitetu wykonawczego UEFA. I szkoda tylko legendy. Nie jest i nie będzie już Grzegorzem Wielkim Odnowicielem.

I kto na jego miejsce? Ktoś od Timura i jego drużyny? I aż mnie zmroziło na samą myśl o tym. Bo przecież jeżeli ta kamanda dorwała by się do władzy w PZPN to sukcesów na pewno nie będzie a każda porażka zostanie okrzyknięta sukcesem. A każdy kto chciałby to otwarcie krytykować mógłby zostać posądzony o sprzyjanie spiskowym teoriom. I zatęsknilibyśmy z czasami wolności wypowiedzi poprzednich prezesów.

Kto zatem powinien zostać nowym prezesem PZPN? Mąż stanu. Ktoś kogo nie będzie interesować jakieś tam wielkie - z gminnego punktu widzenia - 8 milionów za organizację turnieju europejskiego w kraju nad Wisłą. Ktoś to marzy aby przejść do historii na równi z królem Kazimierzem Wielkim, tym co zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną. Ktoś kto marzy aby Polska była trzy razy z rzędu mistrzem świata i wie jak to zrobić. Ktoś kto nie będzie liczył ile biletów dał bliskim i znajomym piłkarzy na turniej, w którym grają. Niemożliwe? Górskiemu się udało. W komunistycznym PRL. Z „amatorami” na etatach w kopalniach, hutach, wojsku i milicji. Przeciwko nadzianym forsą zawodowym repom w czasie meczu żującym miętową gumę Wrigley dostępną za dolce jedynie w PeWeX-ie.

Szukam więc męża stanu. Kogoś kto ma jaja. Niekoniecznie w spodniach.

Możliwie jak najdalej od przedziału 3 sigma

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości