Pokolenie prawdziwego Woodstock powinno zażądać odebrania prawa do używania tej nazwy przez Owsiaka. Zresztą, prawdopodobnie nie był to znak zastrzeżony i wziął go sobie bez pytania kogokolwiek. Bo oto proszę Państwa na tej imprezie owacyjnie przyjmowany jest ktoś, kto stworzył projekt ustawy ograniczającej swobody manifestowania w przestrzeni publicznej. Jest piwo, jest muzyka, jest sex, jest git. Na estradzie entuzjastycznie witany jest prezydent z formacji, która w ostatnim czasie miała swoje Watergate. I co? I nic.
Proszę sobie wyobrazić, że na tamten Woodstock został zaproszony prezydent Nixon. Jak mogłaby go przyjąć publiczność tamtego festiwalu?
Proszę sobie wyobrazić, że na festiwal do Jarocina zostaje zaproszony Edward Gierek.



Komentarze
Pokaż komentarze (25)