To jest po prostu sprzeczne ze statystyką. Są sobie dwie populacje. Sprawnych i niepełnosprawnych. Są odpowiadające im reprezentacje olimpijskie. W pierwszej gwiazdy i duża kasa. W drugiej głównie walka o własna mobilność i udowodnienie sobie i innym, że się „daję radę”. W tej drugiej grupie można śmiało postawić pytanie: kasa, jaka kasa?
Są dwie olimpiady. Na olimpiadzie pełnosprawnych było 204 państw, na olimpiadzie niepełnosprawnych było 164 państw. Można zaryzykować, że te brakujące 40 państw to są nieistotne z punktu widzenia statystyki ogony w tabelach.
Na olimpiadzie pełnosprawnych zajęliśmy 20 miejsce w klasyfikacji medalowej. Na olimpiadzie niepełnosprawnych 9 miejsce w klasyfikacji medalowej.
W obrębie każdej z tych populacji można bez popełnienia grubego błędu statystycznego, że „trawa jest jednakowo śliska dla wszystkich”. Czyli w obrębie każdej z populacji wszyscy zmagają się podobnymi problemami. Sprzęt jest podobny w każdej z populacji. Zresztą, nasza reprezentacja niepełnosprawnych nie ma butów siedmiomilowych, których by nie posiadały inne reprezentacje. Skąd więc taka duża różnica? Mówi się, że za małe nakłady były na sport wyczynowy pełnosprawnych. To jak wytłumaczyć, że niepełnosprawni – którzy są na bank niedoinwestowani – odnoszą zdecydowanie większe sukcesy w porównaniu do pełnosprawnych w swojej nacji? W chorym ciele większy zdrowy duch?



Komentarze
Pokaż komentarze (34)