Marek Powichrowski Marek Powichrowski
581
BLOG

Buraki w kościele

Marek Powichrowski Marek Powichrowski Rozmaitości Obserwuj notkę 16

 

 

Kościół ludzi rozumnych jest fajnym kościółkiem. Tak wnioskuję po relacjach ze ślubu prezydentówny Kwaśniewskiej.

W fajnym kościółku sacrum i profanum stoją obok siebie i prowadzą ze sobą pełną tolerancji rozmowę. Ot,  taki na przykład Marek Siwiec. On w czasie Mszy Świętej spisuje korespondencję na swoim twitterku tak jakby był właśnie na zwykłej sesji w parlamencie. W niefajnym kościele takie coś spowodowałoby od razu poruszenie mięśniakow z moherowej dywizji powietrzno-desantowej. W fajnym kościele jest to jak najbardziej dopuszczalne i dowodzi o umiejętności sprawnego korzystania z najnowszych technologii. W niefajnym kościele takie zachowanie byłoby uznane za ordynarne buractwo. Ale w fajnym kościółku jest trendy.

Do fajnego kościółka chodzą ludzie dostający białej gorączki na słowo „katolicki”. Na przykład Olga Lipińska. Gdyby poszła do niefajnego kościoła na sumę to uznano by to za cud mniemany. Albo znak nadchodzących czasów ostatecznych. Niewierni nawracają się! Trwoga bracia, trwoga.

Do fajnego kościółka chodzi również Kuba Wojewódzki. Mimo współudziału w medialnym zbiorowym gwałcie na ukraińskiej pomocy domowej dostał rozgrzeszenie. Dlaczego tak się stało? Ano dzieci zamiast pytać skąd się bierze mleko postawcie sobie pytanie skąd się biorą święte krowy. Dla dorosłych odpowiedź na pytanie dlaczego Michał Figurskie nie dostał takiego samego rozgrzeszenia będzie nieco pokrętna i z naruszeniem relacji czasowo-przestrzennych oraz przyczynowo-skutkowych. Nie dostał wcześniej takiego rozgrzeszenia ponieważ  nie dostał później zaproszenia na ślub prezydentówny. Proste, prawda?

Do fajnego kościółka tym razem nie przyszła Maryla Rodowicz. Miała zaplanowany od kilkunastu lat koncert w diecezji włocławskiej. Koncert miał dać dochód 50 (słownie pięćdziesiąt) tysięcy. Nigdy, przenigdy nie odwołała żadnego ze swoich koncertów. Na koncercie miało być kilkanaście milionów widzów a kary umowne za jego zerwanie miały sięgać kilkunastu milionów dolarów. Sam prezydent Kwaśniewski nie byłby w stanie tu coś wskórać. No kasa misiu, kasa. Gdyby nie ten fakt to na życzenie widzów w fajnym kościółku zaśpiewała by „niech żyje bal”. Możliwe, że na bis. Chociaż czy ja wiem. Przecież „drugi raz mogą nie zaprosić nas wcale”.

Nie widziałem samego ślubu i nie wiem w związku z tym czy Ryszard Kalisz był ministrantem czy nie. Bo w czasie mszy po katastrofie smoleńskiej był. Jeżeli był i teraz to pewnie w komży z tęczowym szlaczkiem. Wzorując się na tym księdzu-przebierańcu, który ze stułą w tęczowych barwach na paradzie gejowskiej „błogosławił” rozbawionego do łez rzeczonego powyżej.

Nie wiem czy lista tych, którzy chcieliby się pojawić w fajnym kościółku przy okazji ślubu jest długa czy krótka. Ale myślę, że dla wielu z nich istotne jest coś co kiedyś powiedział jeden z nieżyjących już beatlesów. Aby być popularniejszym od Chrystusa.

Możliwie jak najdalej od przedziału 3 sigma

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Rozmaitości