Marek Powichrowski Marek Powichrowski
1758
BLOG

Na lewo most

Marek Powichrowski Marek Powichrowski Polityka Obserwuj notkę 47

Partia zwana dla niepoznaki obywatelską sprawia wrażenie, że po nich choćby potop. Podejmując inicjatywę odrzucenia poprzedniej uchwały o nazwaniu nowego mostu imieniem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego zachowuje się  – pod wpływem spadającego poparcia – jak wojsko wycofujące się i palące za sobą mosty. Ale to oznacza również brak możliwości odwrotu. Jest w tym zachowaniu jakaś niepohamowana wściekłość.


To spadające poparcie dla partii władzy – a nie żadnej tam obywatelskiej - oraz wynikająca stąd zmniejszona liczba możliwych miejsc do obsadzenia na listach wyborczych nakazuje im wykazanie się ponad normę. Teraz działacze mogą złożyć meldunek: „towarzyszu premierze, meldujemy: pisiory nie przeszły, no pasaran! Zgłaszamy gotowość do zaciągnięcia się na listy wyborcze”.
 

Przez ostatnie kilka dni nasłuchałem się uzasadnień dlaczego ten most nie może się nazywać imieniem Prezydenta Kaczyńskiego. A to że był słabym prezydentem, a to że to „religia smoleńska” , że to za wcześnie aby nadawać imienia ulicom czy mostom, a to że w świecie nie ma takiej praktyki etc, etc.  Bzdury, totalne bzdury.

Czy polityk był dobrym politykiem czy złym okazuje się zwykle perspektywy czasu. Na tle swoich poprzedników oraz obecnego następcy wypada bardzo dobrze, co przyznają nawet ci, którzy go nie popierali. Kto chce ten wie jaką nagonkę na zmarłego Prezydenta prowadziły media. Idealnie tę sytuację opisał kiedyś prezydent USA, Lyndon B. Johnson, który powiedział, że gdyby ogłosił, że jutro przejdzie rzekę Potomak idąc po wodzie to następnego dnia prasa napisałaby, że prezydent nie umie pływać.

Jeżeli ci co chcieli nazwać przeprawę imieniem Prezydent Kaczyńskiego są z „ludu smoleńskiego” to do jakiej grupy zaliczyć odwetowców z partii kiedyś – podstępnie - głoszącej miłość? Plemię pogańskie?

Czy w świecie nie ma praktyki nazywania budowli imionami polityków? Ależ skąd. Przywołajmy znowu Stany Zjednoczone. Przecież port lotniczy w Nowym Jorku nosi imię Johna F. Kennedy’ego. Czy był wybitnym politykiem? Myślę, że niejeden Amerykanin ma na ten temat odmienne zdanie.


No właśnie, port lotniczy. Ciepło, ciepło. Może ktoś wie jak się nazywa port lotniczy Gdańsk-Rębiechowo? Czy patron tego lotniska był wybitnym prezydentem Polski? Czy to nie ten, który sam obalił komunizm, bez niczyjej pomocy? Czy to nie on miał puszczać w skarpetkach komuchów? Czy to nie on zamiast puszczać w skarpetkach komuchów praktycznie wzmacniał tylko „lewą nogę”?. Czy to nie on miał biegać z siekierką po kraju? Czy to nie on miał rządzić za pomocą dekretów? Czy to nie jego siepacze straszyli w nieprzespane noce Adama Michnika, że przyjdą o 6 rano zamiast mleczarza i wyciągną go z łóżka? Czy to nie on zabrał z Urzędu Ochrony Państwa – państwowe! – dokumenty i nigdy ich nie oddał? Czy to nie on wywołał „wojnę na górze”? Czy to nie on rządził w swoim gabinecie poprzez znienawidzonego kiedyś przez salon „kapciowego”. Czy to nie on pił „zdrowie wasze w gardło nasze”?
 

I co się stało, że będąc żywym pośród nas ma już za życia postawiony pomnik? Wystarczyło tylko, że przeprosił się z tymi, którzy na niego kiedyś pluli. Gdyby był nadal przeciwko „lewicy demokratycznej” to nawet trawiaste lotnisko dla modeli samolotów w Pcimiu Górnym nie miałoby jego imienia.
 

Możliwie jak najdalej od przedziału 3 sigma

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (47)

Inne tematy w dziale Polityka