Jak donosi Rzeczpospolita (w kwestiach PiSu - źródło niewątpliwie dobrze poinformowane) grupa znanych polityków PiS zamierza na Kongresie PiSu agitować za zawarciem, po wyborach w 2011 r., politycznego sojuszu z SLD. Jak mówi poseł PiS Adam Hofman: To jedyny ruch, który odsunie od władzy PO i Donalda Tuska. Jeżeli dostanę prawo głosu, będę o tym przekonywał delegatów. Nie jestem zwolennikiem lewicy, ale to mniejsze zło dla Polski niż rządy Tuska.
Wypowiedź Hoffmana nie jest ewenementem, bo Cymański ostatnio wypowiedział się:Jeżeli chcemy przejąć władzę w Polsce, musimy wzmocnić kierunek prospołeczny, przestać w sposób bezkrytyczny prezentować politykę, którą symbolizuje pani premier Gilowska. Cymański nie „pije” wprost do sojuszu z SLD, ale wyraźnie wskazuje na potrzebę lewicowego przechylenia partii.
Pomijając fakt, że jest najprawdopodobniej nierealne ze względu na trudność „strawienia” takiego potencjalnego sojuszu przez SLD i elektorat SLD (partia w końcu pragmatyczna, żeby nie powiedzieć cyniczna, ale ma przecież trochę instynktu samozachowawczego), zastanawiam się jaką anatemą „poczęstuje” PiS Ojciec Biznesmen? Toż to mariaż z diabłem! Ojciec Manipulator w żadnym wypadku nie wpuści takich odstępców na antenę. Jeszcze wpadnie do głowy Kaczyńskiemu żeby przyjść na wywiad w Radiu Maryja z koalicjantem Napieralskim. To dopiero byłby skandal! Moherowy elektorat dostałby zawału. PiS co prawda odzyskał TVP, ale może to nie wystarczyć do przekonania emerytowanego elektoratu do ponownego głosowania na PiS. Bez Ojca Aferzysty ciężko będzie o dobry wynik w wyborach.
Na koniec dodam – SLD na przystawkę się nie nadaje. To nie Lepper ani Giertych. Tam są sprytniejsi ludzie…
Komentarze
Pokaż komentarze (11)