Dziwny ten dzisiejszy wpis kokosa. Najpierw pomyślałem, że pisze jakąś skomplikowaną aluzję do pochodzenia Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Potem dopiero wyszło, że to Polska pracowała w burdelu i co gorsza wyszła za mąż za alfonsa. Cóż, różne bywają skojarzenia. Mnie by takie do głowy nie przyszły, ale widocznie ja mam za prosty umysł. Najciekawsze, że w sumie ten tekst to wielka pochwała Antka Macierewicza, który ujawnił to dziwkarskie pochodzenie i zdemaskował alfonsa, ku ogólnej radości ich potomków (choć naprawdę nie wiem z czego tu się cieszyć).
Wciąż nie mogę zrozumieć, skąd wśród tzw. „prawicowych” komentatorów ciągle ten sentyment do Antka. Skąd to poważanie i właściwie za co. Nie wiem co dobrego można powiedzieć o osiągnięciach głównego „demontażysty” polskich służb specjalnych. Najpoważniejsze problemy, które są związane z Antkiem Macierewiczem wynikają jednak z jego charakteru.
Główny problem Antka Macierewicza jest prosty. Nigdy nie umiał trzymać języka za zębami. Od 20 lat szuka możliwości wnikania z tajemnice RP. Najpierw (za czasów Olszewskiego) w ramach MSW, a potem (za czasów Kaczyńskiego) w ramach MON. Można by powiedzieć, że Antek Macierewicz kocha penetrowanie tajemnic państwowych, ale to mu zdecydowanie nie wystarcza. W ramach prawdopodobnie autokreacji dzielny Antek kocha ujawniać tajemnice. Zwłaszcza te, z których można zrobić rzeczywiste lub (częściej) wydumane afery. Mówiąc wprost: Antek „długi jęzor” to zwykła papla, która rozgłasza wszem i wobec to czego nie powinien, przy tym wciąż konfabulując rzeczywistość, wielokrotnie zmieniając wersje i sprowadzając debatę publiczną do magla.
Dziwię się bardzo Jarosławowi Kaczyńskiemu, że mając całe doświadczenie z Antkiem Macierewiczem odważył się go namaścić na likwidatora WSI. Dziwi aż taki brak wyobraźni u JarKacza.
Komentarze
Pokaż komentarze (54)