Wynik prawyborczego starcia Sikorski-Komorowski jeszcze nie jest znany. Sikorski na pewno niezręcznie rozegrał całą tę batalię. Teoretycznie z początku sondaże wskazywały na jego przewagę. Z pewnością nie pomogło mu antykaczyńskie skandowanie w Bydgoszczy. Nie pomógł mu fakt pominięcia spotkań Ministrów Spraw Zagranicznych UE. Debata mogła sytuację zmienić, ale wbrew nadziejom chyba nie pomogła. Moim zdaniem był bardziej zdenerwowany, bardziej chaotyczny, mniej przekonujący.
Zapytajmy się teraz: Czy Sikorski musi wygrać batalię z Komorowskim? Czy dla niego ta batalia to „być albo nie być” w polityce, w Platformie? Otóż niekoniecznie. Sikorski wciąż jest młody, wciąż jest świeży i wciąż jest nowy w „Platformie”. Bycie kandydatem na prezydenta z ramienia Platformy to jednak wciąż może za wcześnie dla Sikorskiego. Ale jak zauważył już Igor Janke, prowadzona batalia przysparza Sikorskiemu zwolenników w Platformie, buduje mu zaplecze. Sikorski ma szansę stać się rzeczywistą „figurą” w Platformie (jeżeli będzie tego chciał). Zaczyna być alternatywą dla Schetyny, który jest bezbarwny i bez charyzmy. Już teraz staje się zdecydowanie mocniejszą kartą od Niesiołowskiego, Palikota, Nowaka, Grupińskiego, Grasia czy Dzikowskiego. Sikorski za parę lat ma szansę przejąć stery Platformy po Tusku. Ma talent, ma charyzmę, może przydałoby mu się więcej rozmachu, autorytetu, ale wszystko jeszcze przed nim. Facet z klasą i perspektywami. Całe szczęście, że Kaczyński się na nim nie poznał :)
Komentarze
Pokaż komentarze (21)