"La Repubblica" napisała o emisji „Katynia” w rosyjskiej telewizji. Rzymska gazeta ocenia, że sceny z "zakazanego" dotychczas w Rosji filmu są "prawdziwym ciosem w serce dla milionów Rosjan". "Przez lata mówiono im, że masowe egzekucje, zbiorowe mogiły, zaprogramowana zagłada całych pokoleń były tylko dziełem nazistów, że żaden radziecki obywatel nie popełniłby nigdy takiego okrucieństwa, co podkreślały z patriotyczną dumą szkolne podręczniki" - zauważono w artykule."La Repubblica" położyła nacisk na zmianę stosunku władz na Kremlu do zbrodni katyńskiej, zauważając zarazem: decyzja o "zdjęciu cenzury z filmu przyszła z góry". Dziennik nazwał zapowiedź wspólnych uroczystości w Katyniu 7 kwietnia z udziałem premierów Władimira Putina i Donalda Tuska "małym przełomem, małym znakiem odwilży między dwoma krajami wciąż głęboko podzielonymi przez klimat urazy i nieufności".
Gazeta opublikowała także wywiad z rosyjskim historykiem Rojem Miedwiediewem. "Putin wie dobrze, że przywrócenie stosunków zaufania z Europą Zachodnią jest fundamentalne, także dla naszej gospodarki. Sądzę, że wszyscy zrozumieli, że nadszedł czas, by przewrócić (kolejną) stronę. Ale także Polacy muszą zrobić to, co do nich należy.Urazy między dwoma narodami to rzecz poważna. W latach dwudziestych Polacy okupowali terytoria młodego Związku Radzieckiego i także tam popełniono liczne okrucieństwa. Może gdyby oni także przeprosili, moglibyśmy wreszcie spojrzeć ponad to"- ocenił rozmówca włoskiej gazety.
Szokujące podejście. Polacy mają przepraszać za polską okupację polskich kresów. Za to, że II RP zajmowała tereny zbieżne (z grubsza) z granicami I RP. Za to, że zgodnie z Traktatem Ryskim podpisanym przez Związek Sowiecki w skład Polski wchodziły tereny Wileńszczyzny, Nowogródczyzny, Lwowszczyzny, Polesia, Wołynia. Zajmowała (to można przyznać) nie bez problemów. Społeczność białoruska i ukraińska mogła odczuwać „dyskomfort” (niektórzy powiedzieliby „dyskryminację”) pod polskimi rządami, co jednak trudno porównać z eksterminacją, którą tym narodom zafundowała sowiecka władza. Nie trzeba chyba dodawać, że najazd sowiecki na polskie kresy zniszczył istniejącą od kilkuset lat tkankę społeczną tych terenów, że o zabytkach i mieniu nie wspomnę. Na rabunku, ruinie i pożodze zbudowano białoruską i ukraińską sowiecję, z której jeszcze przez dziesiątki lat Białoruś i Ukraina się nie wyzwoli.
Panie Miedwiediew, przy takim podejściu to my się nie dogadamy i porozumienia nie osiągniemy.
Komentarze
Pokaż komentarze (27)