Preambuła: Niniejszy wpis nie ma na celu wyszydzanie nieżyjącego Pana Prezydenta, a jest jedynie analizą „charakterologiczną” wykonaną przez laika obserwującego życie polityczne.
W odpowiedzi na tekst w jednym z blogów brzmiący: „A uważali niektórzy Lecha Kaczyńskiego za potwora” skomentowałem „Kaczyński nie miał nigdy zadatków na potwora, za mały był na potwora”. Parę osób obraziło się na mnie za ten tekst. Co prawda większość z nich to typowe PiSowskie trole, które i tak są ciągle na mnie obrażone więc strata niewielka, niemniej wydaje mi się, że sprawa jest warta skomentowania.
Nie dziwię się, że PiSowskie trole nie pojęły co mam na myśli bo z zasady nie używają tej części mózgu, która jest odpowiedzialna za myślenie (zwłaszcza takie bardziej abstrakcyjne). W ogóle PiSowski trol myśli bardzo schematycznie.
Podstawowe schematy prezentuję poniżej. Powiedzmy, że piszesz…
1.Coś o Gosiewskim – kpisz z kaleki
2.Coś o Lechu Kaczyńskim – jesteś zaprzańcem i antypatriotą
3.Coś o Rydzyku – jesteś czytelnikiem Gazety Wyborczej
4.Coś o Jarosławie Kaczyńskim – „nażarłeś się” TVNu i bredzisz
5.Coś o Macierewiczu – jesteś agentem SB
6.Coś o innym działaczu PiSu – jesteś Szkło Kontaktowe
7.Coś ogólnie o PiSie – jesteś omamionym przez łże-media wypranym z myślenia zombi
8.Coś o Ściosie – uuuu… to co wtedy piszą niestety nie nadaje się już do powtórzenia
Wracając do rozwinięcia mojej myśli, która wydaje mi się prosta i oczywista:
Mawiano czasem o Lechu, że to taka bardziej „lajtowa” wersja Jarosława. Lech Kaczyński nigdy nie miał tak dramatycznej, ekspresyjnej osobowości by zostać potworem, tyranem, dyktatorem czy satrapą. Nie był na tyle demoniczny, nie był tak bardzo diabelski. Jest wiele opinii o Lechu Kaczyńskim mówiących o nim jako o człowieku „wycofanym”, nieśmiałym, introwertycznym, zamkniętym w sobie (co oczywiście nie oznacza człowieka lękliwego czy bojaźliwego). W kontaktach publicznych trudno było w nim zauważyć tak samo radość jak i złość. Najlepiej czuł się w ciszy Pałacu Prezydenckiego lub na „uporządkowanych” historycznych uroczystościach, w których mógł wygłosić przemówienie i usłyszeć należne oklaski. Chyba jedyne jego wyjście poza profesorski schemat uporządkowanego i w pewnym sensie cichego człowieka to słynne „Spieprzaj dziadu”, które trudno uznać za typowe zachowanie publiczne Lecha Kaczyńskiego.
Komentarze
Pokaż komentarze (13)