Jan Pospieszalski relacjonując w dniach żałoby wydarzenia przed Pałacem Prezydenckim naruszył zasady obiektywizmu, szacunku i tolerancji - orzekła Rada Etyki Mediów.
- Rada Etyki Mediów podziela oburzenie wielu widzów, którzy je sygnalizowali, sposobem relacjonowania przez Jana Pospieszalskiego w TVP1 przeżyć ludzi przychodzących w dniach żałoby pod Pałac Prezydencki - napisała REM w przekazanym stanowisku.
- W relacjach tych pojawiały się oskarżenia pod adresem przeciwników prezydenta Lecha Kaczyńskiego, stwierdzenia, że Polska nie jest krajem demokratycznym, sugestie spiskowe dotyczące katastrofy pod Smoleńskiem - przypomina REM.
Rada zauważa przy tym, że "red. Pospieszalski reagował na takie wypowiedzi aprobująco, powtarzając niektóre, oddając głos dwukrotnie tym samym interlokutorom, co miało znamiona manipulacji".
- W opinii REM naruszył zapisane w Karcie Etycznej Mediów zasady obiektywizmu, a także szacunku i tolerancji, co jest szczególnie naganne w sytuacji dramatycznych i bolesnych przeżyć całego społeczeństwa - orzekła REM.
Rada nie była jednomyślna w tej sprawie. Zdanie odrębne zgłosili Tomasz Bieszczad i Teresa Bochwic.
Przewodnicząca REM Magdalena Bajer powiedziała, że do REM napłynęło wiele skarg w związku z relacjami Pospieszalskiego. - Było dużo zgłoszeń telefonicznych, sms-owych, mailowych - powiedziała.
Skandal.
Jak oni mogli.
Co prawda przy dwóch głosach przeciwnych (są jeszcze uczciwi ludzie w takich radach).
Ale i tak obciach.
Ten krzywdzący, mainstreamowy werdykt to hańba dla polskiego dziennikarstwa.
Należy wprost się zapytać: w czyim to interesie i kto za tym stoi?
Palcem nie wskazuję i z nazwiska nie wymieniam, ale sprawa wydaje się oczywista.
Pewni ludzie przestraszyli się tego co szczerze obnażył Pospieszalski.
„Elyty” cholerne z sowiecką razwiedką skumane…
No dobra.
Pośmialiśmy się.
A teraz powiedzmy sobie wprost.
Pieszczoch PiSu dostał po łapach.
Nie ukrywam, że werdykt REM przyniósł mi dużą satysfakcję.
Bo potwierdził to co sam napisałem cztery notki wcześniej.
Nie jestem naiwny.
Pospieszalski będzie dalej "robił swoje".
Ale ludzie, którzy nie zgadzają się z takim "dziennikarstwem" będą mieli świadomość, że nie są odosobnieni w swoim poczuciu obrzydzenia.
Komentarze
Pokaż komentarze (32)