Poparcie dla Jarosława nieco wzrosło. Najwyraźniej część osób niewyrobionych politycznie uwierzyła, że dokonała się jakaś zmiana w Jarosławie po śmierci Lecha. Uwierzyli o dziwo także, że teza lansowana przez elity (Pospieszalski, Wildstein, Sakiewicz), że Lech był miłym, sympatycznym, niedocenianym facetem jest prawdziwa.
Dla mnie najdziwniejsze jest to, że mimo iż Jarosław nie prezentuje i z tego co wiedzę nie zamierza zaprezentować żadnej wizji prezydentury to i tak znaczna część elektoratu bezpoglądowego, czy też „imagowego” zamierza na niego zagłosować. Na co / na kogo? Na człowieka czy na żałobę? Na człowieka czy na trumnę?
Elektorat „bajeru” najprawdopodobniej nie zastanawia się nad tym za jaką prezydenturą zamierza głosować. Podobnie jak nie zastanawia się głębiej głosując w audiotele „Kto jest ładniejszy: Doda czy Mandaryna?”, po prostu wysyła smsa i zapomina o sprawie, tak teraz zagłosuje na Jarosława nie zastanawiając się nad tym, że głosuje na wojny z rządem, bitwy o krzesło, pojedynki o samolot, przepychanki o kolesiów w instytucjach państwowych, blokowanie reform i ciągłe utarczki polityczne z myślącymi inaczej niż miłościwie panujący. I znowu parę miesięcy po wyborach naiwny elektorat „bajeru” zapytany przez sondażownię na kogo głosował w wyborach – będzie kłamał i wypierał z pamięci, że głosował na „żałobę”, a nie na prezydenta.
Komentarze
Pokaż komentarze (27)