Obserwując ostatnio PiSowskich cyngli w akcji – Pospieszalskiego, Wildsteina, Ziemkiewicza i Sakiewicza najwyżej ceniłem Sakiewicza uznając, że to jedyny, który jest w stanie utrzymać wymagane minimum kultury osobistej. Niezależnie od tego, że to co głosi może się podobać lub nie podobać starał się (przynajmniej w programach radiowych) nie popadać w prozaiczne chamstwo i tanie inwektywy.
Dlatego tym bardziej się rozczarowałem po jego tekście w Gazecie Polskiej:Nie chcę Komorowskiego nie dlatego, że jest drętwy, dupowaty, nie ma pojęcia o ekonomii i jest niedouczony z podstaw geografii. Wszak w Samoobronie też to była norma, a jakoś ich ścierpiałem. Jestem przeciw Komorowskiemu, ponieważ broni WSI, należy do bezideowej grupy biznesowo-politycznej, która od ponad dwudziestu lat trzęsie Polską, oddala nas od sojuszu z USA, a przybliża do rosyjskiej strefy wpływów.
„Drętwy”? „Dupowaty”? A Kaczyński to co? Mister Universum?! Cóż to za język panie Sakiewicz?! Wiem, że Gazeta Polska to nie Wersal tylko zwyczajna propagitka, ale miałem nadzieję, że w pana wykonaniu takiego szamba nie zobaczę.
No ale cóż, czego się można spodziewać po PiSowskich cynglach w ogniu walki wyborczej. Był „prikaz” – „przywalić” to przywalił. Proponuję zameldować: "Panie Prezesie, zadanie wykonane!"
Komentarze
Pokaż komentarze (13)