Kontynuując wątek z moich poprzednich wpisów – dziś w „7 dniu tygodnia” Adam „Megafon” Hofman miał jako przeciwnika Andrzeja Halickiego. Adam „Megafon” Hofman wspierany przez Beatę „Przekupę” Kempę nie zdołał zagdakać i zadeptać Andrzeja Halickiego, nie ukrywajmy nieco wspieranego przez Tomasza Nałęcza i Stanisława Żelichowskiego. Wreszcie, jak się wydaje, właściwa osoba na właściwym miejscu.
Dziś było nieźle, następnym razem może być jeszcze lepiej. Poniżej kilka porad :)
Po pierwsze nie ma co „wpadać Hofmanowi w słowo” bo:
-Hofman prawie nigdy nie przerywa
-Hofman zawsze ma usta wprost przy mikrofonie więc nikt go nie przebije siłą głosu w radiu (więc będzie słychać, że ktoś Hofmana zakłóca, ale nie będzie słychać czym zakłóca i o co chodzi)
Po drugie Hofman jest „zawodnikiem” trudnym do ogrania (wysoki poziom bezczelności i słowotoku, duża siła głosu oraz niezły refleks), ale w gruncie rzeczy „zawodnikiem” przewidywalnym i łatwym do rozpracowania. Wystarczy przejrzeć kilka jego występów by z góry widzieć co będzie miał do powiedzenia i jak będzie atakował PO. Zatem łatwo jest go skontrować i łatwo też daje się prowokować do ataków nerwowych, a bezładnych. Wystarczy być przygotowanym do zwarcia.
Po trzecie koncentracja na przeciwniku. Nie jest ważne co mówią inni i co mówi Monika Olejnik. Przeciwnikiem jest Hofman, a nie sędzia czy kibice. Ważne jest by (o ile wykonalne) nie zostawiać manipulacji Hofmana bez sprostowania. A na oskarżenia i obelgi reagować adekwatnie. W przypadku obelg odwoływać się do Moniki Olejnik i grona polityków by przywołali Hofmana do porządku. To nieźle działa.
Po czwarte nigdy nie należy odpuszczać. Bo Hofman nigdy nie odpuszcza. Hofmanowi obce jest uczucie litości, czy jakiejś ludzkiej przyzwoitości, a odwoływanie się do zdrowego rozsądku w przypadku Hofmana jest skazane na porażkę. To jest walka, tu się jeńców nie bierze.
Komentarze
Pokaż komentarze (8)