Na początek – nie jestem specjalistą od katastrofy smoleńskiej i nie zamierzam nim być. Niemniej obserwując przebieg ostatnich dwóch dni twierdzę: ewentualne potwierdzenie śladów trotylu przez prokuraturę za kilka miesięcy nie zmieni sytuacji i interpretacji.
Powody:
1.Wbrew temu co głosi Antek Macierewicz trotyl nie pasuje do pozostałych dowodów (nagrania, zeznania, stan wraku itp.).
2.Dlaczego akurat trotyl, a nie współczesna bomba najnowszej generacji? Antek powie – „po to żeby wszyscy się dziwili”, ale nikt takiego tłumaczenia nie kupi.
3.Dopóki nie wyjdą nowe dowody, zeznania itp. nie da się nikogo powiązać z ewentualnym wybuchem trotylu.
Zatem przewidywany przeze mnie scenariusz: za kilka miesięcy prokuratura ogłosi, że faktycznie stwierdzono ślady trotylu, ale nikomu i niczemu nie da się ich przypisać. Antek z Jarkiem będą oczywiście szumieli, ale to już „po ptokach” bo cała awantura przetoczyła się wczoraj wraz ze ściemniającym dementi prokuratury. W zasadzie zatem ten wczorajszy „balon próbny” był bardzo wygodny dla państwa. Udało się spuścić powietrze emocji i wszyscy już wiedzą, że będzie jakiś trotyl.
Komentarze
Pokaż komentarze (11)